10 rzeczy, które wkurzają mnie podczas rozmowy

Jeśli zdarza ci się popełniać którąś z nich, nawet do mnie nie podchodź.

 

Prawda jest taka, że aby funkcjonować w społeczeństwie, musimy rozmawiać. W cztery oczy, w grupie; mniej, lub bardziej oficjalnie. Nawet ci najbardziej zagorzali fani wirtualnej rzeczywistości w końcu będą musieli stawić czoła drugiemu człowiekowi w realnym świecie. Przynajmniej od czasu do czasu, prosząc rodziców o opłacenie rachunków za internet.

O wyższości rozmowy nad innymi sposobami komunikowania się pisałem już wcześniej. Uważam, że ze wszystkich dostępnych kanałów komunikacyjnych, to właśnie rozmowa «na żywo» jest tym najlepszym, i swoje zdanie podtrzymuję. Nie mniej jednak, od czasu do czasu, zdarza mi się spotkać jednostki «wybitne», z którymi rozmawiać po prostu się nie da. Czasami nieumyślnie robią rzeczy, które wytrącają mnie z równowagi; wydaje mi się jednak, że głównym powodem ich zachowań jest nieświadomość ostrych napadów wściekłości, jakie te zachowania we mnie wywołują.

Mimo, że tekst mówi o rzeczach, które wkurzają moi, to z powodzeniem możesz założyć, że w mniejszym lub większym stopniu wkurzają też innych. Uwzględniając poniższe punkty w sposobie, w jaki rozmawiasz z innymi, możesz poprawić swój wizerunek (gratyfikacje dziękczynne proszę przelewać na wskazany uprzednio numer rachunku bankowego) i zostać uznanym za osobę «obytą» towarzysko. Kto wie, może nawet zgarniesz więcej znajomych na fejsie.

Nie przeciągając dłużej, oto 10 rzeczy, o których musisz pamiętać, rozmawiając ze mną.

 

1. Utrzymuj kontakt wzrokowy.

Brak kontaktu wzrokowego to bardzo niegrzeczna rzecz. Ja rozumiem, że możesz być onieśmielony kolorem moich źrenic, akurat stać «pod słońce», albo mieć zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Tyle, że nie patrząc mi w oczy, kiedy z tobą rozmawiam, sprawiasz wrażenie niezainteresowanego tym, co do ciebie mówię. A w takim wypadku nie ma sensu, abyśmy obaj tracili czas. Szczególnie ja.

Pół biedy, jeśli tracisz kontakt wzrokowy podczas mówienia do mnie. Rozumiem, że niektórzy ludzie, uciekając wzrokiem w bok, starają się zebrać myśli i przemyśleć wypowiedź; wszystko w porządeczku. Mimo wszystko staraj się, w krótkich odstępach czasu, «łapać» kontakt i adresować swoją wypowiedź do mnie.

 

2. Nie baw się telefonem.

Nie ma ważniejszej ode mnie wiadomości, na którą musisz odpisać. Nie ma ważniejszego ode mnie statusu na fb do polubienia, maila do przeczytania, czegokolwiek. A jeśli to rzeczywiście coś, co nie może zaczekać (dziewczyna rodzi, zostawiłeś mleko na gazie, dostałeś angaż w nowym sezonie Klanu) i zamierzasz skorzystać z telefonu, to grzecznie przeproś i przed skorzystaniem mnie o tym poinformuj.

Jeśli nie możesz poświęcić mi całej swojej uwagi, nie jesteś wart rozmowy ze mną.

 

3. Zapamiętaj moje imię.

Nie zapamiętuj, jeśli to krótkie spotkanie i istnieje szansa, że już się więcej nie zobaczymy.

Nie cierpię ludzi, którym przedstawiłem się na początku rozmowy, prowadzimy konwersację przez kilkadziesiąt minut, po czym znienacka pada: „Słuchaj... Yyy... Możesz przypomnieć mi swoje imię? Euzebiusz, właśnie! Tak myślałem”. Albo takich, co to po którymś przypomnieniu z kolei w dalszym ciągu nie potrafią go zapamiętać. No krew mnie zalewa.

Biorę to jako oznakę braku szacunku, bo: a) robią to celowo, starając się pokazać swoją wyższość; b) nie robią tego celowo, ale nie słuchali uważnie jak się przedstawiałem i imię im umknęło. W obu przypadkach to jasny sygnał: NO respect. Nie masz szacunku dla mnie? Nie oczekuj go w zamian.

 

4. Zwracaj uwagę na swój wyraz twarzy.

Może wydawać się to błahe, ale jest równie ważne, co utrzymywanie kontaktu wzrokowego. Dlaczego? Bo czynniki te składają się na tzw. mowę ciała. Przykładowo, jak widzę, że masz minę ponurą niczym pani w okienku na poczcie, to odechciewa mi się do ciebie mówić.

Nie wymagam szczerzenia się, chociaż to z pewnością podnosi komfort rozmowy. Po prostu zachowaj neutralny wyraz twarzy. Sorry, jeśli mina pani z dziekanatu to twój neutralny wyraz twarzy.

 

5. Przywitaj się.

Nawet, jeśli pytasz mnie o godzinę, jak dostać się na dworzec albo gdzie kupiłem takie ładne buty. Zwykłe, krótkie „cześć”, „hej” albo „dzień dobry” wystarczy. To już nawet panowie żulowie na dworcu, przed swoim „królu złoty” bąkną coś na kształt przywitania.

Zawsze witaj się przed rozpoczęciem rozmowy.

 

6. Słuchaj.

Tego, co do ciebie mówię. Mogę powtórzyć, jeśli zajdzie taka potrzeba. Raz. Po drugim odchodzę od stołu.

 

7. Serio, SŁUCHAJ.

Słuchanie to nie tylko tępe gapienie się w rozmówcę. To także przytakiwanie, wykazywanie zaangażowania, dopytywanie o coś. Słuchaj, ale aktywnie. Bezmyślne kiwanie głową czy też ciągłe „yhym, yhym” mnie nie zwiodą. Od razu widzę, kiedy rozmówca słucha, a kiedy nie.

Jeśli zauważę, że mimo pozornego zainteresowania myśli interlokutora wędrują gdzieś w okolice nowego odcinka ulubionego serialu, kończę rozmowę i odchodzę.

 

8. Zwracaj uwagę na ton wypowiedzi.

Nie jąkaj się, nie rób za długich pauz, nie mrucz pod nosem. Mów wyraźnie i na tyle głośno, bym mógł cię zrozumieć i nie musiał dopytywać się, czy właśnie powiedziałeś „U mnie wszystko w porządku” czy też „Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie osiągnęła nieoczekiwane rozmiary”. Czy coś.

Postaraj się choć odrobinę uatrakcyjnić ton swojej wypowiedzi. Jeśli mówisz niedbale i nie stosujesz się do wszystkich wymienionych wyżej zasad, nie mam ochoty z tobą rozmawiać.

 

9. Zwracaj uwagę na treść wypowiedzi.

Nie mam czasu na słuchanie pierdoletów. Postaraj się, aby twoja wypowiedź nie była «laniem wody» czy «owijaniem w bawełnę», wyrażaj swoje myśli jasno. Nie przeklinaj, nie dodawaj „tak” na końcu każdego zdania, jak ludzie z Warszawy (i eksperci tvn-u). Nie akcentuj słów typu „zrobiliśmy” na ostatnią sylabę, jak ludzie z Wrocławia. Nie przesadzaj z anglicyzmami.

A także, dobieraj treść wypowiedzi do stopnia znajomości. Bo jeśli znamy się godzinę a ty: a) zdradzasz mi historię swego życia; b) zaczynasz narzekać lub; c) próbujesz mnie nawrócić—jesteś skreślony.

 

10. Po dziesiąte: nie przerywaj.

Absolutnie. Pod żadnym pozorem. Nigdy.

Jeśli jakaś osoba przerywa trzykrotnie moją wypowiedź, po prostu przestaję mówić. Nie zamierzam nawet skończyć myśli. Przerywanie budzi we mnie dziką chęć mordu i jest to najgorsza rzecz, jaką możesz popełnić w trakcie rozmowy ze mną. Nigdy, przenigdy nie rób tego. A jeśli naszą rozmowę przerwie jakiś czynnik zewnętrzny (samochód-pułapka, świadkowie jehowy, nisko przelatujące stado kaczek), to w twoim (lub moim) interesie leży, aby poprosić o kontynuowanie wypowiedzi.

Dlatego spodziewam się, że jako gość Wojewódzkiego kariery bym nie zrobił.

 

 

 

 

———

 

 

 

 

A co was wkurza podczas rozmowy?