6 typów ludzi, których spotkasz w przychodniach

Sezon kaszlów suchych i wilgotnych, katarów, przeziębień i zapaleń płuc uważam za otwarty. Przygotuj się i poznaj 6 typów ludzi, których spotkasz czekając w kolejce do lekarza.

Stało się. Długie godziny w pracy, słabe odżywianie i nocne powroty z knajp zebrały swoje krwawe żniwo. Przekonany o swym końskim zdrowiu troszkę przeholowałem i pewnego pięknego, poniedziałkowego poranka obudziłem się by stwierdzić, że z ledwością mogę podnieść się z łóżka. Jako (nie)szczęśliwy posiadacz umowy o pracę w razie choroby jestem zobowiązany do dostarczenia zwolnienia L4, więc po uprzednim poinformowaniu szefa o tym, że dzisiaj mnie nie będzie, zadzwoniłem do przychodni i usłyszałem wyrok: godzina 14:30, gabinet nr 14.

Na miejsce dotarłem przezornie kilkanaście minut przed czasem. Pomyślałem, że skoro wyznaczyli mi konkretną godzinę przyjęcia, to najprawdopodobniej o tej właśnie godzinie przekroczę próg gabinetu. Nic bardziej mylnego: po odejściu od okienka rejestracji wszedłem do szczelnie wypełnionej kaszlącym i kichającym tłumem poczekalni. Ścisk gorszy niż w Lidlu na promocji pstrąga, ciężka atmosfera choroby i rozkładu ciał i w ogóle mordor. Słaniając się na nogach, znalazłem kawałek krzesełka i wydusiłem grzecznie: „Kto z państwa ostatni?”. Usłyszawszy nieśmiałe „chyba ja” rozsiadłem się wygodniej i spędzając długie minuty w oczekiwaniu na swoją kolej poczyniłem pewne obserwacje.

Jeszcze przed wejściem do gabinetu udało mi się wyodrębnić kilka typów osobowości ludzi, których spotkasz w przychodniach. Oto one:

 

#1. | Pan Mietek (aka Niestrudzony Piechur)

 

Na ogół jest to pan w kraciastej koszuli wsadzonej głęboko w spodnie, z przytroczonym do paska skórzanym etui na swoją Motorolę. Niech nie zwiedzie was jego obecność w poczekalni - Pan Mietek jest zbyt twardy na złapanie jakiejkolwiek choroby, najczęściej więc partneruje chorej małżonce. Ciągle w ruchu, niczym wytrawny myśliciel dumnie kroczy z dłońmi skrzyżowanymi na plecach. Zdążył już zapoznać się z wszystkimi ulotkami, plakatami, regulaminami, a także instrukcją obsługi krzesła. Pana Mieczysława widujesz sporadycznie, np. kiedy zainteresował go plakat nowego leku na biegunkę, wiszący nad twoją głową. Większość czasu jest jak duch, co nie przeszkadza mu w pojawieniu się znikąd z wyrazem zimnego wyrachowania na twarzy, kiedy tylko otworzą się drzwi gabinetu. Niestrudzony Piechur nie jest szczególnie groźny.

Inaczej sprawa ma się z

 

#2. | Panią Helenką (aka Babcią)

 

Reprezentuje ona zacne grono emerytów i rencistów, elektorat PIS-u oraz Zjednoczony Moherowy Ruch Narodowy. Zwykle stanowi zdecydowaną większość osób czekających w kolejce do lekarza. Zza grubych szkieł okularów w szylkretowych oprawkach osądzającym wzrokiem skanuje każdego nowo przybyłego, oczekującego na wizytę. Przysłuchując się uważnie, jesteś w stanie poznać historię jej chorób na jakieś 150 lat wstecz, lepiej niż jakikolwiek lekarz kiedykolwiek będzie w stanie. Zna każdą Halinkę, Janinkę i Kazia, przebywających w poczekalni; jeśli nie, prawdopodobnie zaraz pozna. Osoby z rodzaju Pani Heleny wyjście do lekarza traktują jak wydarzenie towarzyskie, okazję do nadrobienia zaległości w kwestii aktualnych chorób koleżanek, aktualnie zażywanych przez nie leków oraz która biedaczka opuściła ich zacne grono. W 99% przypadków, przyszła tylko po odnowienie recepty.

W tłumie Helenek zawsze można wyodrębnić,

 

#3. | Panią Krystynkę, (aka Doświadczoną prze Los)

 

Panią Krystynę najczęściej można spotkać w przychodniach specjalistycznych. Jest to na pozór spokojna, sympatyczna pani w średnim wieku, lecz niechaj nie zwiodą cię jej pozory! Panie Krystyny zwykle chorują na schorzenia przewlekłe, co wiążę się z regularnymi pobytami w szpitalu, a także wizytami kontrolnymi. Jeśli odezwie się do ciebie a ty wykażesz choćby odrobinę zainteresowania, lub wasze spojrzenia nieopatrznie się spotkają, biada tobie! Usłyszysz pełną historię jej choroby, wraz z datami operacji i adresami szpitali, nazwiskami lekarzy, chirurgów oraz pielęgniarek, oraz co w tym czasie było w szpitalnym menu. Jak ci się poszczęści, to pokaże ci nawet swoje haluksy. Jedyną zaletą Pani Krysi jest to, że potrafi precyzyjnie podać kolejność, w jakiej będą wchodzić osoby. Mimo, że pytasz tylko „kto ostatni”, od Pani Krysi dowiesz się, kto wchodzi teraz, kto następny, kto właśnie przyszedł i za kim jesteś ty.

 

 

Obok Pani Krysi siedzi,

 

#4. | Pani Agnieszka (aka Matka z Dzieckiem)

 

Do przychodni przyszła z synkiem/córką. Mimo, że mały gnojek napierdala po całej poczekalni jakby rano wypił o dwa kubki kakao za dużo, ona niewzruszenie wertuje kolejne ulotki dostępne w poczekalni. Jeśli to Mama Mobilna, czyli posiadająca smartfona, buszuje po fejsie albo przegląda gazetkę z biedry on-line wyłapując nowe promocje na sałatę i krem do rąk. Gówniarz ani trochę nie wykazuje symptomów jakiejkolwiek choroby, jednak dla niej „jakoś tak dziwnie kaszle” no i wczoraj miał „trzydzieści siedem i trzy kreski”.

Resztę osób w poczekalni wypełnia,

 

#5. | Szara Masa (aka Bezimienni)

 

Zapomniani, cisi, niechciani. Błyskawicznie zajmują każde zwalniające się właśnie miejsce. Nawet nie ściągają kurtek/płaszczy, mimo że temperatura w poczekalni niebezpiecznie zbliża się do poziomu tropików; żyją w ciągłym pośpiechu. W przychodni nie planują zostać dłużej niż pół godziny. Najczęściej zostają dwie. Żałują, że nie wzięli ze sobą tableta/książki/pistoletu automatycznego. Pustym wzrokiem spoglądają w stronę drzwi gabinetu.

 

Byłbym zapomniał. W poczekalni znajduje się jeszcze,

 

#6. | Tomek/Kasia (aka Ty)

 

Przychodzisz, kiedy kuracja herbatą z cytryną i wygrzewaniem się w łóżku nie daje efektów, a twoje czoło spokojnie może służyć jako patelnia. Ledwo stojąc, przebywasz długą drogę komunikacją miejską, podczas której prawdopodobnie łapiesz inne choróbsko. Mimo, że wyglądasz jak siedem, albo i osiem nieszczęść, nikt nie ustępuje ci miejsca w autobusie, ani kolejki w poczekalni.

Po półtorej godziny czekania czujesz się już znacznie lepiej i marzysz o powrocie do domu, swoim łóżku i herbacie z cytryną. Ścianę na facebooku ogarniętą masz do trzech tygodni wstecz, nadrobiłeś zaległości na innych społecznościówkach, joemonsterach i blogach, wszedłeś nawet na kwejka. Żałujesz, że nie wziąłeś słuchawek, jak Tomek/Kasia siedzący obok, korzystający z błogosławieństw youtube'a. Zapominasz, za kim byłeś, w efekcie czego tracisz jedno miejsce. Z całego zamieszania wywiązuje się kłótnia z Panią Helenką, na rzecz której tracisz kolejne (siedzi tu od 9, mimo że miała przyjść na 11). Zastanawiasz się, po jaką cholerę podają ci konkretną godzinę, skoro i tak czekasz w kolejce w myśl zasady „kto pierwszy ten lepszy” (ciekawostka: nikt nigdy nie przyszedł pierwszy, każdy musiał czekać). Z nudów zaczynasz przysłuchiwać się opowieści Pani Krysi.

 

 

 

———

 

 

 

Ciekawostka: ten tekst napisałem dosłownie rok temu. Wygrzebałem go właśnie z archiwów komputera i patrząc na przerażająco szybko rosnącą liczbę znajomych, których rozłożyło choróbsko zdecydowałem, że to dobry moment na publikację.

Ja mam się dobrze i nie oczekuję od was pocieszających i życzących zdrowia komentarzy.