Czego NIE KUPOWAĆ dziewczynie na święta

Jedyny słuszny przedświąteczny poradnik zakupowy dla samca.

W sieci aż huczy od poradników typu: „prezent na święta DLA NIEJ, prezent na święta DLA NIEGO”. Wiecie jaką mają cechę wspólną? Wszystkie są gówno warte.

Moje zdanie na temat tego, co jest najlepszym prezentem dla partnera/partnerki już znacie. A jeśli nie, to odsyłam was do ODPOWIEDNIEGO tekstu. Mam jednak świadomość, że pomysły które w nim zawarłem są dosyć... mocno oryginalne. I części z was, Panowie, może nie starczyć inwencji twórczej/chęci/odwagi, żeby wcielić je w życie; a przecież wypadałoby podarować coś swojej lubej. Spoko-loko. Nie bój żaby, bracie.

Chociaż dla mnie CZAS, jako prezent, zawsze będzie po stokroć lepszy od jakiejkolwiek RZECZY, to nie posunę się do takiego ekstremizmu, by całkowicie wykluczyć dawanie upominków. Zawsze miło jest dostać prezent; jeszcze fajniej jest podarować taki, który spodoba się tej drugiej osobie. Co jednak robić, kiedy nie wiesz, co dać? Kiedy zewsząd bombardowany jesteś miliardami propozycji, ale na nic nie potrafisz się zdecydować?

A może zadajesz niewłaściwe pytania?

Wszyscy wokół pytają, co powinienem dać. Jak jednak możesz wybrać cokolwiek, skoro możliwości jest tak wiele? Korzystając ze zdobyczy współczesnej nauki, odwołałem się do odwróconej psychologii i zapytałem: czego NIE kupować dziewczynie na święta? Nie siebie, rzecz jasna; pytałem Was, Drogie Panie.

Oto, jakich odpowiedzi udzieliłyście.

 

 

———

 

 

| . Karta podarunkowa/pieniądze.

 

W tej kwestii Panie wyraziły jednogłośną opinię: absolutnie żadnych kart podarunkowych ani pieniędzy do cholery jasnej!

Chociaż dla nas, trzeźwo i logicznie myślących samców takie rozwiązanie wydaje się idealne (ja mam problem z głowy, ona wybiera to, co chce), karta podarunkowa była najczęściej wymienianym prezentem, jakiego chłopak w żadnym wypadku nie powinien dawać swojej dziewczynie. To samo, a nawet bardziej, tyczy się pieniędzy, chociaż nie wiem, jak można być tak ograniczonym, żeby za dobry pomysł uznać danie kilku stówek pod choinkę swojej partnerce.

Panie określiły taki podarunek jako deklarację kompletnego lenistwa oraz pójście na łatwiznę, a także wyraziły głośny sprzeciw wobec takich praktyk.

Także dupa, Panowie.

 

| . Bielizna.

 

Kolejny nietrafiony pomysł na prezent, jaki miliony mężczyzn w Polsce uznają za «dobry», nie mając przy tym pojęcia, co oznaczają te dziwne literki i cyferki na metce biustonosza.

Jak argumentowały Panie, bielizna to wyłącznie ich sprawa i mężczyzn nie powinno interesować, jaką miseczkę noszą. Co więcej, powszechnie znane jest upodobanie mężczyzn do kupowania bielizny rodem z taniego porno, które ni do noszenia, ni patrzenia się nie nadaje; chociaż wątpię, aby którakolwiek z tych cech przyświecała «projektantom» takiej bielizny.

Bieliźnie, Panowie, mówimy stanowcze NIE, o ile nie chcesz narazić się na późniejsze lamenty i rzewne łzy, jak nie trafisz z rozmiarem i kupisz za duży stanik.

„Bo ja to już ci się w ogóle nie podobam!” murowane.

 

 

| . Sprzęty kuchenne.

 

 

Myślisz, że zestaw błyszczących garnków/patelnia z Tefala sprawi radość twojej dziewczynie? Próbuj szczęścia! Tylko później nie narzekaj, jeśli owa patelnia trafi cię znienacka w tył głowy.

Panie często narzekają, że przydałoby im się w kuchni to i owo, nawet jeśli ich zdolności kulinarne ograniczają się do obierania zimnioków, ale Święta to nie jest dobry czas na nowy mikser. Ani blender.

Ani nic innego, co spróbuje ci wcisnąć sprzedawca w media expert zachwalając, że jego żona też dostała i zadowolona.

Sprzęty kuchenne = ZONG!

 

| . Ciuchy.

 

Przecież oboje dobrze wiemy, że twoje poczucie stylu ogranicza się do niezakładania skarpetek do sandałów. I ty chcesz kupić swojej dziewczynie jakiś ciuch?

Ciuchy to zdecydowanie zły pomysł z kilku innych względów. Po pierwsze: kolor. No bo skąd możesz wiedzieć, że seledynowy kompletnie nie pasuje do jej cery, a butelkowo-zielonego nienawidzi od trzeciej podstawówki? Sprawa druga: materiał. Kobiety to wbrew pozorom delikatne stworzonka, więc nie zdziw się, jeśli po założeniu tego super sweterka, który zobaczyłeś na wystawie w new jorkerze, jej dekolt zacznie przypominać mapę polityczną Azji Wschodniej w różnych odcieniach czerwieni.

I wreszcie po trzecie: gust. Nawet zakładając, że jakiś tam masz, to więcej niż prawdopodobne jest, że znacznie różni się on od gustu twojej wybranki. Powiem inaczej: NA 100% MACIE INNE GUSTA, KONIEC KROPKA.

Lepiej odpuść więc kupowanie ciuchów.

 

| . Pluszaki, kubki z serduszkiem itd.

 

A co ty masz, kurwa, 12 lat!?

 

| . Perfumy.

 

Z wyborem perfum jest podobnie, jak z ciuchami i bielizną: my, faceci, jesteśmy w tym beznadziejni. Totalne bezguścia. Jedna z ankietowanych pań pożaliła mi się nawet, że po jednych z perfum, które dostała od chłopaka, rzygała dalej niż widziała.

Wyobrażacie sobie taką akcję? „Ojejku! Kupiłeś mi perfumy, dziękuję!”. „No dalej, wypróbuj je!”. „Na pewno pachną ślicznie!”. Psyt-psyt. Bleeeeeeehh!!

Do tego, poniekąd na naszą obronę, dodałbym absolutnie zerową pomoc ze strony ekspedientek w drogeriach. Nie dość, że wciśnie ci taka najdroższe perfumy, jaki akurat znajdzie pod ręką, to jeszcze wyjedzie z tekstem: „Panie kochany, na perfumach nie ma co oszczędzać. Kobieta ładnie pachnieć musi, prawda?”. No jasne, ale do tego wystarczy szare mydło, a nie flakon Kleina po trzy stówki za pięćdziesiątkę.

Nie mniej jednak, ze względu na nasz kiepski zmysł powonienia, perfumy odpadają również. Damn!

 

| . Biżuteria.

 

 

To największe zaskoczenie tego zestawienia. Nie od dziś przecież wiadomo, że dziewczyny lubią brą.. Ekhm, złoto. A jednak!

Nie dziw się proszę, jeśli zamiast łez szczęścia na widok sznura babcinych pereł i kolczyków wielkością przypominających koła ratunkowe, które wcisnęła ci ekspedientka w sklepie, twoja dziewczyna zareaguje raczej jękiem rozpaczy. Dlatego właśnie Panie, w obawie o swoje zdrowie psychiczne, z łezką w oku zgodnie rezygnują z biżuterii jako prezentu na święta.

Chociaż, tak na moje oko, z pudełka z napisem Svarovsky z dowolną zawartością ucieszyłaby się każda.

 

| . Gotowe komplety kosmetyków z marketu.

 

Jeśli kiedykolwiek chociaż przez myśl przeszło ci kupienie tych obrzydliwych zestawów prezentowych z kosmetykami, to rozpędź się i energicznie przyłóż głowę ściany. Tak profilaktycznie.

Taki prezent to manifestacja kompletnego bezguścia oraz wyraz totalnego «wyjebania» na kwestię podarowania prezentu swojemu partnerowi. I nie potrzeba opinii samych kobiet, aby do tego dojść.

Generalnie, jeśli wręczysz swojej dziewczynie taki zestawik adidasa, pumy albo jeszcze innego gówna, to tak, jakbyś zniżył ją do rangi samotnej ciotki z Koszalina, która po dziesięciu latach nieodzywania się nagle postanowiła spędzić z twoją rodziną Święta.

No nie wypada.

 

| . Karnet na siłownię/fitness.

 

Zapamiętaj jedno: jeśli twoja dziewczyna nigdy wcześniej nie wybrała się na siłownię/fitness/aerobik z elementami wschodnich sztuk walki, z własnej i nieprzymuszonej woli, absolutnie NIE WOLNO ci jest podarować jej karnetu na takie zajęcia. W przeciwnym razie, soczysty policzek i „uważasz, że jestem GRUBA!?!?!?!?” masz jak w banku.

A tak na serio, większość Pań stwierdziła zgodnie, że taki prezent wzbudzałby stanowczo zbyt dużo podejrzeń.

Dbaj o swoją twarz, chłopaku. A na siłkę to sam sobie idź.

 

| . Praktyczne prezenty vs. niepraktyczne prezenty.

 

Tutaj zdania są podzielone.

Żadna z Pań nie chciałaby dostać niepraktycznego prezentu pod choinkę, czytaj: pluszowego misia, figurki słonia czy breloczka w kształcie słoika dżemu (wtf!?). Natomiast zdarzyły się i takie, które nie chciałyby również nic praktycznego.

Zgaduję, że pod «praktyczne» kryje się wspomniana wyżej patelnia i blender.

Czyli że znowu wyposażenie kuchni odpada.

 

| . Skarpetki i papcie.

 

Bad idea.

Bad idea.

 

Sam fakt, że skarpety i papucie pojawiły się w tym zestawieniu dobitnie świadczy o tym, że istnieją na tej planecie osobniki płci męskiej, którzy uznali je za dobry pomysł na prezent.

Osobnikom tym życzę zdrowych i spokojnych świąt. Na pewno jeszcze znajdzie się taka, która was zechce.

 

P.S.: A tak na poważnie, chłopaki: skarpetek i papci WYBITNIE nie wypada podarować dziewczynie na święta. No chyba że zależy ci, aby były to wasze ostatnie wspólne święta.

 

| . Kosmetyki codziennego użytku.

 

Odpowiedz sobie szczerze: a czy ty byłbyś szczęśliwy, dostając od dziewczyny żel pod prysznic?

No właśnie.

 

 

 

———

 

 

 

Wniosek nasuwa się sam

 

Nie da się kupić prezentu na Święta dziewczynie.

 

Bo albo będzie za duży, za mały, nieodpowiedniego koloru, kompletnie nie w jej guście, albo co gorsza przyprawi ją o mdłości.

Dlatego sporo par, których to część żeńską pytałem o wyżej wymienioną kwestię, postanowiło mówić sobie nawzajem, co chcieliby dostać pod choinkę. Trochę psuje to element niespodzianki, który wg mnie jest nieodłączną częścią odpakowywania prezentu, natomiast na pewno jest to jakieś wyjście.

Może jednak okazać się, że jeśli spytasz swojej lubej, co chciałaby dostać na Święta, usłyszysz albo „nie wiem”, albo „no chociaż raz mógłbyś się trochę wysilić!”. I co wtedy?

Wtedy z pomocą przychodzę ja i mówię...

„Twoja partnerka na pewno doceni wysiłek, jaki włożyłeś w poszukiwania prezentu i będzie cieszyć się z każdego prezentu... Pod warunkiem, że nie będzie to karta podarunkowa, pieniądze, bielizna, sprzęt kuchenny, ciuchy, pluszowy miś, perfumy, biżuteria, gotowy komplet kosmetyków z marketu, karnet na siłownię/fitness, niepraktyczny prezent, praktyczny prezent, skarpetki, papcie, kosmetyki codziennego użytku”.

 

Powodzenia!