Dlaczego powinieneś zainteresować się Ubuntu?

Pierwszy na blogu tekst poświęcony technologii.

Jeśli chodzi o komputery, wiedza przeciętnego Polaka na temat systemu operacyjnego (o ile to pojęcie jest mu znane) kończy się na jego nazwie: Windows. „Okienka” tak bardzo zakorzeniły się w naszej świadomości, że czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z istnienia alternatyw. A alternatywy, owszem, istnieją; tak dokładniej, to dwie.

Pierwszą jest wzbudzający pożądanie i zazdrość wobec osób go posiadających sprzęt od Apple. Wydaje mi się, że «ejpel» w Polsce kojarzone jest głównie z iPhonami; jak już ktoś wywęszy maca, ujrzawszy jego cenę szybko sobie odpuści. Nie ma siły: Polak szukający po prostu komputera/laptopa, nie kupi Maca/Macbooka. Nie mając pojęcia o marce i samym systemie, taki Janusz widząc na sklepowej półce Asusa za 1500/2000 zł i leżącego obok Macbooka za 5000/7000 zł nie będzie się nawet zastanawiał: ten drugi będzie dla niego po prostu droższą wersją tego pierwszego.

Druga alternatywa jest zdecydowanie tańsza (tak właściwie to darmowa) i nawet nie wymaga kupna nowego komputera. Słyszeliście kiedyś o Linuksie?

CO TO JEST LINUX?

Przyznam szczerze, że mnie Linux kojarzył się bardziej z przeznaczonym wyłącznie dla informatyków skomplikowanym systemem, używanym wyłącznie do skomplikowanych rzeczy i zaawansowanego «informacenia». Bardziej obcy niż ósmy pasażer nostromo, kompletnie inny od Windowsa, przywodził na myśl spadające cyferki z Matrixa: nikt nie wie, o co chodzi ze spadającymi cyferkami z Matrixa. NIKT.

Gwoli wyjaśnienia: Linux tak naprawdę nie jest systemem operacyjnym. Upraszczając: Linux to jądro (bez skojarzeń proszę), czyli swojego rodzaju podstawa, fundament, na którym buduje się całą resztę. «Reszta» nazywana jest dystrybucjami, lub środowiskami pracy, natomiast to, którego używam ja, nosi nazwę Ubuntu. Nie będę się zagłębiał w jego specyfikację, nie będę porównywał go z innymi gdyż, szczerze mówiąc, nie znam się na tym. Przedstawię ci moje spostrzeżenia, a jeśli zależy ci na 'twardych danych', to odsyłam cię do miliona for i stron internetowych poświęconych temu zagadnieniu. Tekst piszę z myślą o osobach, które szukają alternatywy dla «windy» i zależy im na opinii użytkownika, a nie informatycznym bełkocie i prześciganiu się w durnych statystykach.

CO TO JEST UBUNTU?

Ubuntu jest jednym z wielu środowisk pracy opartych na jądrze Linuksa (powiedziałem bez skojarzeń!), do tego bodajże najpopularniejszym oraz dostępnym w darmowej dystrybucji. Wchodzisz na ich stronę, ściągasz plik, i masz system operacyjny na komputerze. Oczywiście, wszystko legalnie.

Warto zaznaczyć, że Ubuntu nie nadaje się do wszystkiego. System nie jest tak wszechstronny jak Windows i podchodząc do niego z nieodpowiednimi oczekiwaniami, możemy się srogo zawieźć. Ja używam go do przeglądania Internetu, pisania (różnych rzeczy), edycji grafiki oraz zdjęć, i okazjonalnego oglądania filmów/seriali—i w tej roli, Ubuntu sprawdza się świetnie. Natomiast jeśli jesteś gamerem - sorry, nic ci po nim.

Ale zaraz. Po co w ogóle miałbyś zainteresować się Ubuntu? Wg mnie warto, jeśli podpadasz pod chociażby jeden z dwóch paragrafów:

 

§1) jeśli masz stary komputer i chcesz usprawnić jego działanie, a nie stać cię na kupno nowego sprzętu, oraz,

§2) jeśli masz dosyć systemu Windows i z jakiegoś powodu hejtujesz applowski IOS.

 

U mnie było tak, że winda 7 na starym Vaio (2011) cięła się niemiłosiernie, a poza tym miałem już dość niewygody tego systemu. Był dla mnie zbyt wolny, oferował mało ciekawych programów i nie pozwalał na płynną pracę. Nie stać mnie było na kupno nowego sprzętu (o Macbooku mogłem co najwyżej pomarzyć), a chciałem w jakiś sposób odświeżyć starego, wiernego druha. Z pomocą przyszło Ubuntu. System jest lekki oraz nie posiada wysokich wymagań sprzętowych, jeśli więc twój laptop liczy sobie już kilka lat - nie masz o co się martwić. Na początku może wydawać się trochę dziwny: jakiś pasek na górze, a wszystkie programy na pasku bocznym. Trochę czasu może zająć ci przyzwyczajenie się do nowego środowiska, ale jak już załapiesz, co i jak, zauważysz, o ile płynniejsza w porównaniu do Windowsa będzie twoja praca. Aha! Powinienem wspomnieć, że Ubuntu będę porównywał właśnie do 'okienek'. Nie znam systemu IOS na tyle dobrze, by móc się wypowiedzieć.

No dobrze. Porozmawiajmy zatem o plusach.

PLUSY:

Dla mnie zabawieniem były cztery pulpity. To coś nieznanego dla użytkowników Windowsa; ci od IOSa wiedzą, na czym to polega. Chodzi o to, że na każdym z tych pulpitów możesz otworzyć sobie dowolny program (np. edytor tekstu, przeglądarka) i przy użyciu skrótów klawiszowych płynnie się między nimi przełączać. Ja konfiguracji edytor tekstu + przeglądarka używam często, bo np. na jednym pulpicie piszę sobie tekst na bloga, a na drugim otwieram przeglądarkę i sprawdzam pisownię słowa, jakieś fakty itd. Wiem, że przełączanie między programami na windzie jakoś działało, ale tutaj jest to dużo wygodniejsze.

Kolejna rzecz to płynność działania. Po tnącym się jak emo-nastolatek Windowsie, Ubuntu wydawało mi się Ussainem Boltem systemów operacyjnych. Wszystko działa sprawnie i szybko, na włączanie programów nie trzeba czekać, a lagi praktycznie nie występują. Cud, miód, malina!

O tym, że jest całkowicie darmowy już wspomniałem; wiążę się to również z szerokim wyborem ciekawych aplikacji. Wszystkie znajdują się w Centrum oprogramowania Ubuntu, gdzie w łatwy sposób można wyszukać i instalować programy. Dosłownie kilka kliknięć. Dla osób, które operują słowem pisanym, polecam Focus Writera. To świetny, minimalistyczny program do pisania, z zaledwie kilkoma opcjami edycji tekstu (btw. ten i wszystkie inne moje teksty powstały właśnie w Focusie). W zamian za to, mamy «czystą kartkę» i ładną tapetę w tle. Zero rozpraszaczy. Nie wyobrażam już sobie pisania w Wordzie, czy Libre Office.

Wygląd interfejsu to kwestia indywidualnych upodobań. Mnie się podoba, chociaż nie w tej najbardziej podstawowej wersji. Ja trochę pogrzebałem w sieci i znalazłem skórkę, która upodabnia Ubuntu do... IOS (już widzę oburzenie na twarzach fanboyów Apple). W zamian dostajemy zbliżony wygląd ikon oraz okienek, ale wisienką na torcie jest docky. Docky, znany właśnie z IOS, to mały pasek u dołu ekranu, na którym dostępne są wszystkie otwarte aplikacje, plus kilka «przypiętych». Mała, niezwykle użyteczna rzecz pomagająca w nawigacji. Mimo, że Ubuntu uważam za niezwykle udany system to, niestety, nie jest on pozbawiony wad.

MINUSY:

Największym z nich jest fakt... że system jest darmowy. A raczej wynikające z tego faktu konsekwencje. Coś, co jest darmowe, nie zawsze oferuje najwyższą jakość, i nie inaczej jest w tym przypadku. Zaobserwowałem kilka szczegółów, które w użytkowaniu nie przeszkadzają, ale są solą w moim wrażliwym estetycznie oku. Mówię o przycięciach animacji, dziwnych czarnych polach pojawiających się na ekranie i tego typu rzeczach. System również nie otwiera się, i nie zamyka «ładnie»: ekran po prostu się włącza, albo wygasa.

Pamiętacie moje skojarzenie Linuksa z systemem dla informatyków? Cóż, w rzeczywistości Ubuntu jest łatwy w obsłudze i nie wymaga stopnia magistra, nie mniej jednak może się zdarzyć, że będziemy zmuszeni do skorzystania z wiersza poleceń. Można obejść się bez niego, jednak zainstalowanie niektórych aplikacji lub włączenie jakiś tam funkcji będzie możliwe tylko z poziomu ekranu komand. Z punktu widzenia rynku systemów operacyjnych, to niespotykane i raczej... Niewskazane. Nie chcemy skomplikowanych rzeczy, wolimy jak coś jest proste i intuicyjne.

Przyczepić mógłbym się również do samych aplikacji. Większość popularnych programów na platformie Ubuntu po prostu nie występuje. W zamian, mamy ich odpowiedniki, czasami nawet zbliżone nazwą, ale czy oferujące tyle samo, co oryginały? Zależy. Czasem są lepsze, a czasem gorsze. Z reguły po prostu dużo brzydsze.

 

Moim zdaniem warto zainteresować się Ubuntu—pracuję na nim już od ponad roku i nie żałuję odejścia od «okienek». Jeśli komputer służy ci do wykonywania prostych, «biurowych» czynności, to Ubuntu może być naprawdę ciekawą alternatywą dla starego Windowsa.

A może macie już jakieś doświadczenia z Linuksem?