Jak robić rzeczy

Kilka porad odnośnie tego, jak sprawić, by rzeczy zaczęły się dziać.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio się nudziłem.

Powaga. Nie mogę sobie przypomnieć, żebym jakoś w nieodległej przeszłości po prostu sobie siedział/leżał/whatever, a moje ręce/głowa nie były czymś zajęte. Odkąd studiuję, pracuję, mam do napisania kolejną pracę dyplomową, zacząłem prowadzić bloga (i działać w powiązanych z nim serwisach), a do tego staram się regularnie chodzić na siłownię i angażować się w jakieś projekty na boku (o jednym z nich dowiecie się niedługo), nie mam czasu się nudzić. Niekiedy wydaje mi się, że doba jest za krótka, aby ze wszystkim się wyrobić i z czystym sumieniem oraz poczuciem dobrze wykorzystanego czasu położyć do łóżka.

Nie zrozum mnie źle, wcale nie tęsknię za nudzeniem się. Jest dokładnie odwrotnie: lubię, jak jest «coś do roboty»; coś, czego zrobienie będzie bardziej pożyteczne, niż partyjka na PSie, oglądnięcie filmu na youtube czy też kolejnego odcinka serialu. To właśnie «pożyteczność» tej rzeczy sprawia, że kiedy mogę już skreślić ją z mojej «to-do» listy, czuję spełnienie oraz zadowolenie z faktu dokonania czegoś. Cokolwiek by to było i jakkolwiek małe i nieistotne mogłoby się wydawać.

Niestety, rzadko bywa tak, że od razu zabieram się za coś «pełną parą». Jeśli zadanie jest trudne do zrealizowania, jego wykonanie czasochłonne, a ja mam z tyłu głowy niepokojącą myśl, że istnieją przynajmniej trzy inne rzeczy do zrobienia, wszystkie w tym samym czasie, to łapię zawias. A jak już go złapię, to zwykle kończy się to tak, że wszystko robię na ostatnią chwilę, w atmosferze stresu, niepokoju i nadmiernego picia kawy. Nienawidzę tego. A że już kilka razy tak się stało, a ja po każdym z nich składałem sobie solenną obietnicę poprawy, to w końcu poszedłem po rozum do głowy i zorientowałem się, jak mogę zapobiec temu w przyszłości. Trochę poczytałem, trochę poanalizowałem, później jeszcze raz wszystko przetrawiłem, a na końcu i tak okazało się, że muszę wypracować swoją własną metodę. Ty też pewnie będziesz musiał. Poznając jednak moje, możesz wybrać sobie te rzeczy, które ci pasują, i tylko je wcielić w życie.

Tyle tytułem wstępu. A oto moje kilka rad, jak robić rzeczy.

 

OKREŚL SWOJE «CO»

 

Wydaje się całkiem oczywiste, a mimo to wielu ludzi o tym zapomina. Jasne sprecyzowanie swojego celu to podstawa, fundament, od którego wszystko się zaczyna. Muszę wiedzieć, «co» chcę zrobić, aby później zacząć to robić.

Zacznij więc od ustalenia swojego «co», a później sprecyzuj je jak tylko się da. Na przykład: cel—założyć bloga, a później: jaką tematykę będę poruszał? Jak go nazwę? Na jakiej platformie go założę? Dla kogo chcę pisać? Jak będzie wyglądał? Jak często będę publikował? I tak dalej. Dokładne zdefiniowanie swojego «co» ma również inną zaletę: będziesz wiedział co musi nastąpić, aby cel został osiągnięty.

 

OKREŚL SWOJE «DLACZEGO»

 

To kolejny punkt, być może nawet ważniejszy od poprzedniego: dlaczego to robię. Często dzieje się tak, że jest coś do zrobienia, ale nie bardzo wiesz, po co tak naprawdę to robisz. Dostajesz projekt do wykonania, pracę w szkole/na uczelni do napisania, i kiedy już się za to zabierzesz, nachodzi cię refleksja w stylu: „Dlaczego ja to robię? Dlaczego siedzę w pokoju i ślęczę nad tym durnym zadaniem już trzeci dzień, podczas gdy na zewnątrz jest piękna pogoda, a ja tak właściwie mógłbym robić coś przyjemniejszego?”.

Uważam, że warto mieć gotową odpowiedź. Dlaczego ślęczę nad projektem, który zlecił mi szef? Bo jak go wykonam, to mi za to zapłaci, a ja za zarobione pieniądze mogę gdzieś wyjechać, coś kupić, ewentualnie opłacić czynsz za mieszkanie. Dlaczego piszę tą durną pracę? Bo dzięki niej zaliczę przedmiot i skończę studia. Dlaczego piszę tekst na blog? Bo uważam, że mam coś do powiedzenia, chcę, żeby czytało mnie jak najwięcej ludzi, a jeśli nie będę pisał regularnie, to nie będzie mnie czytał nikt.

Twoje dlaczego będzie działać jak motywator. Za każdym razem, kiedy zrobi się ciężko a ty zaczniesz tracić zapał i wątpić w sukces, wróć do swojego dlaczego. I nie przestawaj działać.

 

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE

 

Trąci nieco sloganem rodem z książek i wykładów popularnych «lajf kołczów», ale takie założenie może okazać się bardzo pomocne. Zwłaszcza, jeśli zabierasz się za coś, co jest dla ciebie czymś nowym i nie czujesz się w tym zbyt pewnie. Żaden ze mnie psycholog, ale o sile pozytywnego myślenia miałem okazję przekonać się już niejednokrotnie. Uważam, że jeśli do obranego celu podchodzisz z nastawieniem „nie uda się”, zgadnij co się stanie: na pewno się nie uda!

Odrzuć ograniczające cię przekonania. Uwierz, że jesteś w stanie zrealizować swój cel i przekonaj do tego samego siebie. Zauważysz, że samo myślenie w pozytywnych kategoriach może znacząco przyczynić się do sukcesu.

Mnie na przykład niesamowicie motywują inni ludzie. Lubię poznawać ich historie, dowiadywać się, w jaki sposób osiągnęli cel, który sobie obrali. Lubię też myśleć, że przecież wiele się od siebie nie różnimy. Ci ludzie nie mają przecież jakiś nadprzyrodzonych zdolności. Skoro więc oni mogą, to dlaczego nie mógłbym ja.

 

STWÓRZ PLAN DZIAŁANIA

 

Kiedy już wiesz, co chcesz zrobić, dlaczego chcesz to zrobić i rozumiesz, że jesteś do tego zdolny, warto zastanowić się, jak tego dokonać; a do tego przyda ci się plan.

Wydaje mi się, że ludzie nie doceniają potęgi planowania. Owszem, zdarzają się jednostki, które robią rzeczy na spontanie i w ten właśnie sposób pracuje im się najlepiej. Dla mnie jednak plan działania jest kluczowy i bez niego nie jestem w stanie sprawnie funkcjonować. Za cokolwiek bym się nie zabierał, zawsze zaczynam od stworzenia planu. Dzięki niemu rozpracowuje na części pierwsze, jak mam osiągnąć to, co sobie zamierzyłem. Na przykład: pisząc tekst na blog, zaczynam od wymyślenia tematu («co»); kiedy mam już temat i wiem, dlaczego piszę ten tekst, zabieram się za szczegółowy plan: co będzie w leadzie? Co we wstępie? Jakie argumenty chcę przedstawić? W jakiej kolejności? Co znajdzie się w zakończeniu? Określenie wszystkich tych rzeczy sprawia, że piszę szybciej i bardziej świadomie. Nie siedzę i nie zastanawiam się po każdym akapicie, co będzie w następnym. Dzięki temu też, tekst jest bardziej spójny.

Dodatkowo, wszystko sobie rozpisuję. Wizualny plan tego, jak mam coś zrobić, pozwala mi skreślać z listy rzeczy, które już zrobiłem. A skreślenie z listy to widoczny postęp, co z kolei przekłada się na komfort psychiczny.

 

NIE BÓJ SIĘ SZUKAĆ POMOCY

 

Nie jesteś wszystkowiedzący. Jeśli czegoś nie wiesz lub nie potrafisz zrobić, poszukaj pomocy.

Pomoc to także feedback, czyli wiadomość zwrotna. Warto mieć osoby, które dadzą ci taki feedback, zwłaszcza jeśli zajmujesz się czymś wymagającym kreatywności. Zawsze, kiedy coś tworzę, przed upublicznieniem tego tworu staram się zdobyć jak najwięcej opinii na jego temat.

Nie zwracaj jednak uwagi na krytykę. Nie ma czegoś takiego, jak «konstruktywna krytyka». Jeśli ktoś krytykuje to, co robisz, nie mówiąc ci, jak możesz robić to lepiej, olej takiego ktosia! Tobie zależy na realnej pomocy, radzie, a nie wytykaniu błędów. Takie hejtowanie może cię tylko zdołować i zniechęcić do działania.

W takim wypadku, mądrzejszy o ten tekst, wrócisz do swojego dlaczego i będziesz przeć dalej, nie zwracając uwagi na innych.

 

ODPOCZYWAJ

 

Nie zamęczaj się. Jeśli głowisz się nad czymś trzecią godzinę, robota nie chce posunąć się do przodu, a ty masz już wszystkiego serdecznie dość, zrób sobie przerwę. Zajmij się czymś innym, oderwij myśli od tej rzeczy i daj swojemu spracowanemu mózgowi trochę odpocząć. Masz tyle czasu, ile tylko potrzebujesz.

A kiedy już odpoczniesz, wróć do zadania ze świeżym spojrzeniem i na spokojnie oceń, gdzie leży problem i jak ten problem możesz rozwiązać.

 

 

———

 

 

W taki właśnie sposób działam, jeśli mam coś do zrobienia. Kiedy stosuję się do rad wymienionych powyżej, znacznie sprawniej idzie mi zabranie się za jakiś projekt, a później skończenie go. A jak jest z wami? Macie swoje własne sposoby na «robienie rzeczy»?