Jak wyjechać do Stanów?

Wpis jest wynikiem współpracy z Camp Leaders

Czy ciężko jest wyjechać do Stanów na dostatecznie długi okres czasu, tak aby poznać kulturę tego kraju i zwiedzić jego najciekawsze miejsca? Pierwszą myślą, jaka przyjdzie ci do głowy po usłyszeniu tego pytania, może być proste, doprawione nieznacznym wzniesieniem ramion «nie wiem». Nie wiem, pewnie tak - pomyślisz. Stany Zjednoczone to dość odległy kraj, więc sam bilet wyniesie pewnie z 3 tysiące. A przecież trzeba jeszcze gdzieś spać i mieć co jeść; zwiedzanie też kosztuje. No i te cholerne wizy...

A jeśli powiedziałbym ci, że możesz wylecieć do Stanów na co najmniej 3 miesiące i wszystko, czego potrzebujesz, to status studenta, znajomość angielskiego na przyzwoitym poziomie oraz jakieś 2500 złotych?

Od zawsze chciałem lecieć do Ameryki. Pragnąłem na własne oczy zobaczyć ten kraj, znany mi jak dotąd jedynie z filmów. Może ci się to wydawać głupie i infantylne: marzyć o zobaczeniu miejsca, które «widziało się» setki razy, oglądając ulubiony film lub serial. Możesz sobie pomyśleć, że przecież na świecie jest tyle innych pięknych miejsc; miejsc, które oferują coś więcej niż zatłoczone ulice i wzbijające się w niebo wieżowce. Cóż, może i masz rację. Ale kim bylibyśmy, gdybyśmy nie spróbowali spełnić choćby jednego ze swoich dziecięcych marzeń?

 

New York City - okolice Times Square

New York City - okolice Times Square

 

Jeśli odpowiadasz wymienionym wcześniej kryteriom, to mam dziś dla ciebie niepowtarzalną okazję: daję ci możliwość spełnienia jednego z nich. Tylko proszę, nie wciskaj mi kitu, że nigdy w życiu nie chciałeś lecieć do Stanów. Każdy chciał, ale tylko nielicznym starczyło odwagi i determinacji, żeby to zrobić. Jeśli jeszcze ci się nie udało, spokojnie. Przecież po to czytasz ten tekst.

Mnie się udało, ale gdyby nie Camp Leaders, to Ameryka pewnie dalej widniała by na mojej liście marzeń zatytułowanej «może kiedyś...». Dzisiejszy tekst poświęcony jest temu, co dokładnie musisz zrobić, aby wyjechać do Stanów. Spokojnie, nie ma tego dużo. Tak naprawdę cały proces aplikacji sprowadza się do dwóch prostych kroków. Resztą zajmą się oni.

Ale zaraz—

 

KIM SĄ «ONI»?

 

Camp Leaders to biuro pośredniczące w załatwianiu twojego wyjazdu do Stanów. To oni zajmą się papierkową robotą, znalezieniem ci pracodawcy i całym procesem ubiegania się o wizę. Siedzibę mają w uroczym Lublinie, ale skontaktować się i umówić możesz też z jednym z wielu ambasadorów regionalnych. Działają oni na uniwersytetach wszystkich większych miast Polski, więc jeśli na takim studiujesz, to sprawdź szybciutko, czy przypadkiem nie organizują w tym tygodniu spotkania informacyjnego u ciebie. Po adresy mailowe, Skype'owe i więcej informacji odsyłam na stronę www.campleaders.pl. Jakie opcje wyjazdu oferują?

Możliwości są dwie—albo kamp, albo resort. Ta druga opcja jest nieco droższa i działa na trochę innych zasadach. Ja wyjeżdżałem na kamp, ale jeśli ty chcesz pracować w Stanach np. w hotelu, to odsyłam cię do odpowiedniej strony: www.resortleaders.pl. Czym jest kamp? W telegraficznym skrócie, to nic innego, jak amerykańska wersja wakacyjnego ośrodka kolonijnego dla dzieci. Tak naprawdę oba programy koordynowane są przez tą samą ekipę, więc z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę ci powiedzieć, że niezależnie od wyboru—”będzie pan zadowolony!”. Zespół Camp Leaders to profesjonaliści, którzy służą pomocą przy całym procesie aplikacji. Ja wybrałem CL ze względu na przystępną cenę, ale ani razu się na nich nie zawiodłem. Ty też się nie zawiedziesz.

 

Boston - park Boston Common

Boston - park Boston Common

 

Jak wspomniałem wcześniej, w dzisiejszym tekście omówię jak będzie wyglądało aplikowanie o wyjazd na kamp do Stanów. Pokażę ci co zrobić, aby twoja aplikacja była atrakcyjna dla potencjalnych pracodawców a także powiem ci, co czeka cię, jak już dostaniesz robotę. Na koniec rzucimy okiem na koszty i zapowiem małą niespodziankę. Tyle!

 

KROK PIERWSZY - PRZED ZATRUDNIENIEM

 

Zaczynamy od najprostszego - założenia konta na stronie Camp Leaders. Rejestracja jest prosta i przejrzysta, a po wypełnieniu kilku pól dostaniemy informację o tym, że w niedługim czasie odezwie się do nas konsultant Camp Leaders. Czekamy więc na telefon i po zaakceptowaniu naszej aplikacji, wpłacamy pierwszą ratę za program i wskakujemy na poziom „ACCEPTED”. No, to teraz zaczyna się prawdziwa jazda.

Przed tobą cztery najważniejsze punkty twojej aplikacji - Camp Questionnaire, Skills and Experiences, Work Experience oraz Showcase, czyli krótkie wideo. Aha: całą aplikację, od początku do końca, wypełniamy w języku angielskim! Nie pisz po polsku i nawet nie używaj polskich liter. Pamiętaj, że aplikujesz o pracę w Stanach. Tak dla jasności: nie mam zamiaru rozpisywać się co dokładnie masz wpisać przy każdym z pól do wypełnienia; nie w taki sposób chcę ci pomóc. Zresztą, Camp Leaders zapewnia świetnie opisany przewodnik na temat tego, jak zbudować dobrą aplikację. Dobrą, czyli taką, która powinna załatwić ci pracę. Ja powiem ci, co możesz zrobić, żeby twoja aplikacja na pewno przykuła uwagę.

Jeśli chodzi o część pisaną, twoja złota zasada to: liczy się jakość. Jak to osiągnąć? Po pierwsze, skup się na samych konkretach. Pytają cię, powiedzmy, o twoje doświadczenie zawodowe. Zależy ci na pracy w kuchni, więc chcesz wspomnieć o tym, że przez wakacje pracowałeś w rodzinnej restauracji wujka Zbyszka jako pomoc kuchenna. Nie pisz jednak o tym, jak bardzo podobała ci się ta praca i że tylko marzysz, aby móc wykazać się na kampowej kuchni. Absolutnie nic ci to nie da. Pamiętaj, same konkrety: jakie czynności wykonywałeś i z czym dasz sobie radę. Może się to wydawać dziwne, ale Amerykanie wszystko chcą mieć na papierze. Nie wahaj się napisać, że po mistrzowsku kroisz marchewkę i obierasz zimnioki.

Po drugie: zadbaj o warstwę językową. Pamiętaj, aplikacja to twoja wizytówka. To na jej podstawie pracodawcy będą decydować, czy chcą cię przyjąć. Absolutnie nie możesz popełniać błędów gramatycznych! Powinieneś zatroszczyć się o to, aby twoja wypowiedź była poprawna i dobrze brzmiała. Jeśli masz problem z pisaniem po angielsku, pisz najpierw po polsku, a później tłumacz. Radzę ci również dać do przeczytania swoje wypociny komuś, kto z angielskim ma do czynienia zawodowo. Może to być nauczyciel z liceum, kolega z Anglii albo wykładowca. Mogę to być również ja.

Tak, nie przesłyszałeś się. Posiadam dyplom licencjata z filologii angielskiej i bardzo chętnie pomogę doszlifować aplikację każdemu, kto zdecyduje się wziąć udział w programie Camp Leaders. Jeśli masz jakieś wątpliwości, chcesz o coś dopytać, albo po prostu zależy ci na tym, aby ktoś rzucił okiem na to, co napisałeś: uderzaj śmiało pod mój adres mailowy official.jakubpe@gmail.com. W miarę możliwości postaram się pomóc każdemu.

Teraz przejdźmy do nie-pisemnej części twojej aplikacji, czyli

 

SHOWCASE

 

Niektórzy twierdzą, że wideo jest wszystkim. Chodzą słuchy, że część pracodawców nawet nie zawraca sobie głowy częścią pisemną i tylko na podstawie krótkiego filmiku podejmuje decyzję o przyjęciu. Chyba wiesz, co chcę teraz napisać: zadbaj o swoje wideo!

O ile nie masz supernowoczesnego smartfona, nie kręć wideo telefonem. Wybierz aparat lub kamerę, a jeśli nie masz takiego sprzętu, pożycz! Pamiętaj: liczy się jakość. Zadbaj również o dźwięk. W tle nie może być słychać żadnych szczekających psów i wydzierającej się sąsiadki. Jesteś tylko ty i ewentualnie muzyka w tle. Oprócz tego, że pracodawca musi cię usłyszeć, tak samo ważne jest aby cię zobaczył. W miarę możliwości przygotuj sobie prowizoryczny plan zdjęciowy: ustaw kilka książek i laptopa (wyłączonego) na biurku i usiądź przed nim na krześle; pamiętaj, aby dobrze doświetlić pomieszczenie. Możesz też dodać kilka ujęć, podczas których wykonujesz swoje hobby. Jeśli nie jesteś specjalistą od montażu, poszukaj pomocy. Podstawy nie są trudne i przy dobrym tutorialu z youtube jesteś w stanie je ogarnąć w jeden dzień.

 

Washington, D.C - Thomas Jefferson Memorial

Washington, D.C - Thomas Jefferson Memorial

 

Warto też wiedzieć, o czym będziesz mówić. Napisz sobie krótki scenariusz swojej wypowiedzi, w której mówisz o sobie i o tym, dlaczego chcesz pracować na kampie. Mów z pamięci (nie czytaj!) i zadbaj choć trochę o wymowę. Staraj się artykułować słowa wyraźnie i poprawnie, zgodnie z zasadami wymowy brytyjskiej lub amerykańskiej. Pamiętaj, że na kampie będziesz porozumiewać się w języku angielskim, a pracodawcom zależy na dobrej komunikacji z pracownikami. Pisząc scenariusz pamiętaj, aby w miarę możliwości urozmaicić swoją wypowiedź.

 

| PAMIĘTAJ! |

 

Im więcej pracy włożysz w swoją aplikację, tym większe prawdopodobieństwo, że zostaniesz zatrudniony. Aplikują tysiące osób z całego świata, więc w twoim interesie leży zadbanie o swoje zgłoszenie. Ja postawiłem na jakość i się udało. Zastosuj się do moich porad a gwarantuję ci, że twoje szanse wzrosną.

Jeśli złożyłeś swoją aplikację i została ona zatwierdzona przez Camp Leaders, to teraz pora na... czekanie. Uzbrój się w cierpliwość, bo szukanie pracodawcy może potrwać nawet do kilku miesięcy, a jeśli nie uda ci się znaleźć go przez Internet, to masz możliwość wybrania się na Targi Pracy. Targi Pracy, to wbrew pozorom nie ostatnia deska ratunku, a możliwość spotkania pracodawców osobiście. Mnie udało się załatwić wszystko on-line i wierzę, że z moimi radami, tobie też się to uda.

 

KROK DRUGI - JESTEŚ ZATRUDNIONY!

 

Moje gratulacje! Lecisz do Stanów!

Prawdopodobnie przed zatrudnieniem dostałeś maila od pracodawcy, w którym wyraził on zainteresowanie twoją osobą. Umów się z nim na rozmowę na Skype jeśli on/ona nie zaproponuje tego wcześniej i staraj się zaprezentować podczas niej z jak najlepszej strony. Nie bój się! Jeśli rozmawiasz z pracodawcą osobiście, to prawdopodobnie już podjął decyzje o twoim zatrudnieniu. Niektórzy chcą się jednak przekonać, że «ty to ty» i że potrafisz porozumieć się po angielsku. Jeśli padnie fraza „you're hired”, to deal jest przyklepany, a ty następne wakacje spędzisz w USA!

Pierwszą rzeczą, którą robisz po rozmowie, jest odpisanie pracodawcy i wyrażenie podziękowania za zatrudnienie. To zwykła uprzejmość, a możesz ci nabić kilka punktów u dyrektora zanim jeszcze przyjedziesz. Później zajmij się kompletowaniem zestawu dokumentów, których potrzebujesz. Nie ma tego dużo, i jak się uprzesz, załatwisz to w jeden dzień. Kompletny wykaz potrzebnych papierów znajdziesz na stronie Camp Leaders. Po zatrudnieniu przychodzi też czas na wpłatę drugiej raty za program.

Dla mnie stresująca była rozmowa wizowa z konsulem. Jadąc do ambasady do Krakowa wyobrażałem sobie przesłuchanie rodem z holywoodzkich kryminałów. Ciemny pokój oświetlony słabą jarzeniówką, a w środku tylko dwa krzesła, stolik, ja i konsul. Tak oczywiście nie było. Słuchaj: nie ma się czego bać. Konsul zada ci kilka różnych pytań, z reguły kompletnie banalnych, a w moim przypadku cała rozmowa trwała jakieś półtorej minuty. Konsulat to trochę taki lepiej strzeżony urząd, a urzędnicy nie będą się z tobą cackać. Podchodzisz do okienka, załatwiasz sprawę, wychodzisz. O ile twoja kartoteka jest czysta, nie napotkasz żadnych problemów.

Brawo! Właśnie ukończyłeś cały proces aplikacji! Jesteś zatrudniony, masz już wizę, pozostaje jedynie odbyć szkolenie wyjazdowe z przedstawicielami Camp Leaders i ruszać na podbój Stanów.

Podekscytowany?

 

Philadelphia - Chinatown

Philadelphia - Chinatown

 

A ILE TO BĘDZIE KOSZTOWAĆ?

 

Rozpiskę kosztów programu znajdziesz również na stronie Camp Leaders. Poniżej podaję moją własną:

 

→ 1 890 zł - koszt programu, rozbity na dwie raty: 600 zł przy podpisywaniu umowy oraz 1290 już po zatrudnieniu. Jeśli biuro nie zdoła ci znaleźć pracodawcy - nic się martw! Pieniążki za pierwszą ratę zostaną ci zwrócone. Wątpię jednak, by coś takiego miało się stać; w zeszłym roku do Stanów wyjechał każdy aplikujący,

→ ~ 600 zł - koszt wizy. Ostateczna kwota może się różnić w zależności od aktualnego kursu dolara,

→ 30 zł - zaświadczenie o niekaralności,

→ 70 zł - koszt wyrobienia paszportu. Jeśli posiadasz ważny paszport, możesz wykreślić ten wydatek z listy,

→ 25 zł - zdjęcia wizowe. Koniecznie zapytaj fotografa, czy zna aktualne wymagania, bo często się zmieniają,

→ 35 zł - wysłanie dokumentów do centrali Camp Leaders w Lublinie. Paczka będzie zawierać twój paszport, więc nie oszczędzaj na wysyłce,

→ ~ 100 zł - dojazd na rozmowę wizową i szkolenie. Jeśli mieszkasz w mieście, gdzie możesz załatwić obydwie te sprawy, wykreśl ten wydatek z listy

———

→ ~ 2 750 zł - tyle wyniósł mnie całkowity koszt programu.

 

Warto też przygotować sobie 150/200 dolarów do wzięcia ze sobą do Stanów. Nigdy nie wiesz, czy te kilka baksów nie uratują ci tyłka w przypadku jakiejś nieprzewidzianej sytuacji alarmowej. To twoje pieniądze na czarną godzinę - oby nigdy nie nadeszła!

Finalny koszt programu może się wahać, ale sami widzicie, że to praktycznie cena biletu lotniczego - a z Camp Leaders bilet lotniczy macie w cenie. Tak samo jak ubezpieczenie, oraz zakwaterowanie i jedzenie podczas trwania kontraktu. A na podróżowanie zarobicie na kampie, bo jako Support Staff (najpopularniejsza opcja) gwarantowane macie minimum 1200 dolarów. Nieźle, co?

 

 

 

———

 

 

 

Tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że moje rady wam pomogą i liczę na to, że następne wakacje spędzicie w Stanach.

Jeśli macie jakieś pytania, nie wahajcie się mi ich zadać w komentarzu lub drogą mailową. Tak jak wspomniałem, chętnie pomogę wam z angielskim i sprawdzę waszą aplikację pod kątem językowym.

Koniecznie też odwiedźcie stronę Camp Leaders po więcej informacji na temat programu. Jeśli jednak znajdą się nurtujące was pytania, na które ani tu, ani tam nie znaleźliście odpowiedzi, to ich konsultanci z chęcią na nie odpowiedzą.

Ja w ramach zapowiedzi dodam, że to nie ostatni tekst, który pojawi się na blogu w ramach współpracy z Camp Leaders. Także wiecie—stay tuned!

 

 

c_l_logo2.jpg