Krótka historia ludzkości

Minirecenzja „Sapiens. Od zwierząt do bogów”.

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego świat urządzony jest w taki, a nie inny sposób? Albo: jakie mechanizmy ukształtowały nasze społeczeństwo i jak wpływa ono na życie pojedynczego człowieka; na twoje życie? Albo jeszcze: co sprawiło, że spośród wszystkich zwierząt zamieszkujących Ziemię, jesteśmy jedynym gatunkiem, który potrafi odczytać to, co właśnie napisałem?

Jeśli twoja odpowiedź  brzmi «nie», to mam nadzieję, że tym tekstem uda mi się choć trochę rozbudzić twoją ciekawość. Jeśli zaś odpowiedź jest twierdząca, to mam dla ciebie idealną książkę.

„Sapiens. Od zwierząt do bogów” chciałem przeczytać już od dawna. Raz, że polecali ją chyba wszyscy twórcy, których obserwuję w Internecie; dwa, że jej tematyka wydała mi się niezwykle ciekawa. Książkę kupiłem jesienią zeszłego roku, po czym z półki sklepowej od razu trafiła na kupkę wstydu, gdzie grzecznie czekała na swoją kolej … aż do niedawna.

Tak na marginesie to muszę się pochwalić, że ostatnio nieźle idzie mi z czytaniem. Już dawno nie czytałem aż tyle i tak regularnie. Z kupką wstydu rozprawiłem się w trymiga i od razu sięgnąłem po kolejne lektury.

I bardzo mnie to cieszy, bo bloger, który nie czyta, to nie jest dobry bloger.

A ja chcę być dobry :)

 

Tyle dobra i więcej na moim Instagramie -> jakubpe.official

Tyle dobra i więcej na moim Instagramie -> jakubpe.official

 

Książka Harariego, bo takie nazwisko nosi jej autor, to książka popularnonaukowa. Wiem, wiem - ja też nieczęsto sięgam po lektury z tego gatunku i jestem w stanie sobie wyobrazić, że żaden fan prozy Dana Browna czy Stephena Kinga nie dostanie na jej widok ślinotoku, ale nie odchodźcie jeszcze od monitorów. Jasne, jest tam sporo informacji, trochę liczb i nawet kilka ilustracji, ale całość czyta się lekko i przyjemnie. Puszczam oko do tłumacza książki za odwalenie dobrej roboty ;)

Poza tym, ”Sapiens” to przede wszystkim historia. Ściślej rzecz biorąc, historia gatunku ludzkiego, od prehistorii do teraźniejszości, a nawet nieco dalej, bo Harari krótko omawia też perspektywę przyszłości. Nawiasem mówiąc, z nieoficjalnych źródeł (czyt. z internetu) wiem, że zagadnieniu przyszłości ludzkości poświęcona jest kolejna książka autora, zatytułowana „Homo Deus”, od niedawna dostępna w polskim przekładzie.

Wracając do „Sapiens”: mamy więc lekko napisaną historię, ale to nie ona stanowi o sile książki. Na nic zdałby się zgrabny styl, jeśli nie byłaby to historia ciekawa. Na szczęście jest! I to cholernie!

Harari nie tylko świetnie opowiada historię ludzkości, ale też sprawnie dobiera tematy, które są interesujące z punktu widzenia współczesności. O kilku z nich piszę niżej, natomiast chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na to, w jaki sposób autor omawia wybrane zagadnienia. „Sapiens” bynajmniej nie jest książką, w której autor podaje swoją własną wersję historii. Harari nigdy nie opowiada się po tylko jednej stronie kwestii historycznie spornych; jak na dobrego historyka przystało, rozpatruje sprawy z więcej niż tylko jednej perspektywy i zawsze powołuje się na źródła. Nie dostajemy więc jednostronnego spojrzenia na dane zagadnienie - dostajemy pełen jego obraz, z różnych punktów widzenia.

Podoba mi się również to, że Harari nie wysuwa twardych hipotez. Stawia pytania, snuje przypuszczenia, a czasem przyznaje: „nie wiem”. Nigdy też nie ocenia danego zjawiska czy wydarzenia - kwestię oceny zostawia w rękach czytelnika. Ja po niektórych rozdziałach „Sapiens” jeszcze długo myślałem nad możliwymi interpretacjami omawianych zagadnień, a jeden z nich był przyczyną długiej i bardzo ciekawej dyskusji, którą stoczyłem z Aldonką.

Rozdział ten nazywał się Prawo Religii :)

 

Tyle dobra i więcej na moim Instagramie -> jakubpe.official

Tyle dobra i więcej na moim Instagramie -> jakubpe.official

 

Na potrzeby tekstu wybrałem trzy najciekawsze według mnie tematy omawiane w książce, chociaż, szczerze mówiąc, ciężko było mi wybrać tylko trzy; tyle tam ciekawych rzeczy! Tak czy inaczej, oto one.

 

Cześć, nazywam się Michał, jestem neandertalczykiem

 

Jeśli choć trochę uważaliście na biologii w gimnazjum, to może pamiętacie coś na temat klasyfikacji organizmów. W dużym uproszczeniu, jednostką nadrzędną tej klasyfikacji jest rodzina, później mamy rodzaj, a na końcu gatunek. Dla przykładu, «homo sapiens» należą do rodziny hominidów (człowiekowatych), z rodzaju homo (czyli człowiek) i gatunku sapiens; to jest: rozumny.

Obecnie jesteśmy jedynymi przedstawicielami swojego rodzaju, co oznacza, że nie ma innych gatunków ludzi na Ziemi. Nie zawsze jednak tak było. Pewnie kojarzycie takie nazwy jak australopitek, homo erectus, czy wspomniany w nagłówku neandertalczyk. To właśnie inni przedstawiciele rodzaju homo.

Z książki dowiedziałem się, że błędnym jest mniemanie, iż w dowolnym momencie na Ziemi żył tylko jeden gatunek człowieka, tak jak teraz. Przez wiele tysiącleci wiele gatunków ludzkich dzieliło planetę; nigdy nie było tak, że jakiś gatunek całkowicie zastępował poprzedni. Uważa się, że niektóre gatunki ludzi potrafiły ze sobą koegzystować.

A co, gdyby obecnie Ziemię zamieszkiwał więcej niż jeden gatunek ludzi? Jak urządzony byłby świat, w którym współistnieliby, na przykład, homo sapiens i neandertalczycy? Czy potrafilibyśmy żyć ze sobą w pokoju, czy też bylibyśmy w stanie niekończącego się konfliktu? Czy istnienie innego gatunku człowieka położyłoby kres wewnątrzgatunkowemu rasizmowi i sapiens zjednoczyliby się przeciwko wspólnemu «wrogowi»?

 

Prawa człowieka, pieniądze i Polacy

 

Harari twierdzi, że za sukces homo sapiens jako gatunku, który zdominował życie na Ziemi, odpowiada zdolność używania języka do tworzenia rzeczywistości wyobrażonych, czyli np. mitów. Ale nie takich mitów z piętami i człowiekiem o głowie byka w roli głównej. Jako przykłady współczesnych mitów autor podaje, między innymi, prawa człowieka, pieniądze czy tożsamość narodową.

Na pierwszy ogień weźmy to ostatnie. Harari mówi, że czujemy się Polakami, Niemcami czy Ukraińcami tylko dlatego, że wierzymy w to, że nimi jesteśmy; a także dlatego, że wierzą w to wszyscy inni ludzie odrębnych narodowości. Nie ma jakichś konkretnych cech biologicznych odróżniających jeden naród od innego. Wszyscy należymy do tego samej rodziny, tego samego rodzaju i gatunku zwierząt - i nie mamy absolutnie żadnych podstaw by uważać, że jest inaczej.

 

Tyle dobra i więcej na moim Instagramie -> jakubpe.official

Tyle dobra i więcej na moim Instagramie -> jakubpe.official

 

Podobnie ma się sprawa z pieniędzmi czy prawami człowieka. Studolarowy banknot sam w sobie nie posiada żadnej wartości; ot, kawałek papieru, który można zwinąć w rulonik i wystrzelić zeń inny banknot, uformowany w małą, obślinioną kulkę. To my sami nadajemy pieniądzom wartość, wierząc, że taką posiadają. Wierzymy również, że jako ludzie posiadamy pewne niezbywalne prawa - jak prawo do życia i wolności - ale prawa te nie wynikają z jakiegoś naturalnego porządku rzeczy. To my sami nadaliśmy sobie te prawa i wierząc w ich istnienie, egzekwujemy je od innych.

Z punktu widzenia natury, mamy takie samo prawo do życia jak krowa, pająk czy wieloryb.

 

Historia szczęścia

 

Najciekawszy według mnie rozdział Harari zostawił na koniec - dlatego też warto przeczytać w całości to ponad pięciusetstronicowe tomisko.

Rozdział ten poświęcony jest szczęściu, a dokładniej: jego historii. Autor, słusznie zresztą twierdzi, że najważniejsze pytanie, jakie powinni zadawać sobie współcześni historycy, brzmi: czy na przestrzeni dziejów ogół ludzkości stał się bardziej szczęśliwy? A może jest wręcz przeciwnie; cały postęp nie wpłynął znacząco na poziom naszego szczęścia i nie jesteśmy dużo bardziej zadowoleni z życia niż nasi pradawni przodkowie? Historia szczęścia jest dosyć trudną dziedziną - no bo jak zbadać poziom szczęścia średniowiecznego rolnika z okolic Koszalina? - nie mniej autor wymienia kilka ciekawych faktów na ten temat.

Harari podaje kilka hipotez odnośnie tego, co może wpływać na poziom odczuwanego szczęścia. Niektórzy badacze twierdzą, że zadowolenie z życia w głównej mierze determinuje sytuacja materialna; inni utrzymują, że to rodzina, wspólnota czy samospełnienie są najważniejsze. Mnie jednak najciekawsze wydaje się to, co na temat szczęścia ma do powiedzenia biologia.

Otóż biolodzy twierdzą, że tak naprawdę jedynym czynnikiem determinującym to, czy jesteśmy szczęśliwi, są hormony. Wiecie: dopamina, endorfina, mistyfikacja - taka sytuacja. Co więcej, jedna z hipotez głosi, że rodzimy się z ustalonym układem biochemicznym, odpowiedzialnym za wydzielanie tych hormonów, i że układ ten zawsze będzie dążył do „status quo”, czyli: ani dobrze, ani źle. Jeśli więc w przypływie endorfin poczujemy się jak młody buk, to po pewnym czasie uczucie minie i wrócimy do stanu początkowego. I tak samo, jeśli wydarzy się jakaś tragedia - nie wiem, przegapiona promocja w rossmanie - to sobie z tym poradzimy i znów wyjdziemy «na zero».

Ciekawostką na temat hipotezy biologów jest to, że gospodarką hormonalną da się sterować. Teoretycznie więc, w jakimś ultrahipisowskim środowisku, moglibyśmy bezustannie szprycować się endorfinami i żyć życiem pozbawionym smutku.

W praktyce jednak: czy tego właśnie chcemy?

 

---

 

To tylko kilka zagadnień omawianych w książce; omawianych dużo bardziej szczegółowo i zdecydowanie ciekawiej, niż właśnie zrobiłem to ja. „Sapiens” aż kipi od takich ciekawostek: czasem zaskakujących, a czasem potwierdzających to, o czym słyszeliśmy już wcześniej. Dlatego książkę Harariego mogę polecić każdemu, niezależnie od preferowanego gatunku literackiego.

To co? Przeczytacie? :)