Kupiłem iPhone'a, bo się nie znam i lubię płacić za markę

A za 2 tyś. złotych mniej miałbym dziesięć razy lepszą Motorolę.


Mam iPhone'a. I chociaż zdanie to brzmi niczym pokutne wyznanie narkomana na spotkaniu grupy wsparcia, nie czuję się przez to ani gorszy, ani lepszy.

Podobno świat dzieli się na takich, którzy kochają Apple, i tych, co to na widok logo nadgryzionego jabłka dostają konwulsyjnego ślinotoku, obrzucając przy tym markę najgorszymi przekleństwami. Gówno prawda, bo równie «podobno» świat dzieli się na wielbicieli psów albo kotów, herbaty lub kawy, ewentualnie BMW lub Audi, a ja znam mnóstwo osób, które ubóstwiają pandy, piją tylko kolę, a jeżdżą tramwajami.

I w kieszeni mają Nokię.

Żarty na bok, Apple to rzeczywiście marka wzbudzająca dużo emocji, często bardzo skrajnych. W tekście postaram się jednak udowodnić ci, że można mieć też inny stosunek do urządzeń tego producenta; że nie trzeba od razu oklejać swojego seicento darmowymi naklejkami z logo Apple na znak wierności, albo zakładać for dyskusyjnych (sic!) hejtujących każdą wzmiankę na temat firmy. Spróbuję pokazać, że można korzystać z urządzeń tej marki, nie patrząc przy tym z pogardą na innych producentów elektroniki. I wreszcie, że zarówno fanboy'e Apple, jak i jego najbardziej zacięci hejterzy, są w błędzie.

Dlaczego się mylą?

 

[Ważne: ten tekst nie jest recenzją! Nie spodziewaj się więc tabelek ze specyfikacją sprzętu, wyczerpującego testu aparatu czy tym podobnych rzeczy. W tekście zamierzam podzielić się moją opinią na temat sprzętu, a także napisać co nieco o samym Apple. Tyle]

[Ważniejsze!: moja opinia niekoniecznie musi zgadzać się z twoją. Nie oznacza to jednak, że nie możemy żyć ze sobą w przyjaźni i darzyć się wzajemnym szacunkiem, a wszelkie dyskusje toczyć kulturalnie w komentarzach, c'nie? :]

 

KOCHAJ ALBO (WY)RZUĆ


Nie słuchajcie ani hejterów, ani fanboy'ów, powiadam wam ja, Jakub, syn Bernarda i Nieścisławy, szczęśliwy posiadacz już-dawno-nie-najnowszego iPhone'a! Wasz stosunek nie musi być zero-jedynkowy, a wy sami w swym technologicznym arsenale możecie posiadać zarówno produkty Apple, jak i - o zgrozo, on naprawdę zaraz to napisze! - jakiegoś samsunga czy innego sony. I nic złego wam się nie stanie!

 

 

Hejterem Apple jest zazwyczaj osoba, której doświadczenie z urządzeniami marki ogranicza się do przeczytania na ich temat kilku komentarzy w Internecie, napisanych przez innych hejterów. Albo do pobawienia się przez chwilę iPhone'em w salonie któregoś z operatorów, żeby zrobić selfie swojej krzywej mordzie i ustawić je na tapecie (…). Weźmie taki telefon do ręki, poklika chwilę, nastuka coś, popuka, po czym zobaczy cenę i stwierdzi, że wszystkie produkty Apple to gówno, a popartą organoleptycznym badaniem opinię obwieści całej wsi na swoim facebookowym profilu. Najczęściej to właśnie wysoka cena sprzętu stoi im ością w gardle - zwyczajnie ich na niego nie stać.

Bo jak to tak, ja za swoją Motkę dałem siedem stówek i mam trzy razy więcej RAMu, pięć razy więcej rdzeni, wyświetlacz w technologii Ultra Turbo PrzeHujDe i miliard megapikseli w aparacie, a za takiego iPhone'a krzyczą kilka tysięcy złotych!?

Złodzieje!

Równie durnowaci są fanboy'e Apple. Na widok każdej nowości z zachwytu puszczają im zwieracze, a oni sami czym prędzej biegną do mamusi i tatusia - ewentualnie babci Grażynki - po hajs, byleby mieć upragnione świecidełko z logiem nadgryzionego jabłuszka. Z wyższością patrzą na przeciętnych posiadaczy hujawejów, soniaków, a tym bardziej samsungów, rzucając przy tym propagandowe hasełka typu "think different" i zgrywając wielkich hipsterów. Twierdzą, że produkty Apple są idealne, a na pośladku tatuują sobie podobiznę biednego Steve'a Jobsa.

[No dobra, z tym ostatnim to przesadziłem.]

 

DLACZEGO iPHONE'Y TYLE KOSZTUJĄ?

 

To pytanie, które zadaje sobie każdy, widząc niebotyczne ceny sprzętu w konfrontacji z urządzeniami innych producentów. Dlaczego?

Najprostsza odpowiedź to: bo mogą.

Bo nikt inny nie produkuje telefonu z iOS'em, więc jeśli chcesz smartfona z takim właśnie systemem operacyjnym na pokładzie, to zwyczajnie nie masz wyboru - albo iPhone, albo hakowanie starego galaxy żeby wgrać kalekiego, pirackiego iOS'a, co uważam za wybitnie żałosne.

Bo ludzie pokochali iPhone'y za wygodę użytkowania, świetny design oraz niezawodność.

Apple może więc krzyczeć za swój sprzęt ile tylko zechce, a ich telefony i tak będą się sprzedawać jak szalone. Zresztą, biorąc pod uwagę ceny dzisiejszych flagowych modeli największych producentów telefonów, kwota, jaką trzeba wyłożyć za iPhone'a, nagle nie wydaje się taka duża.

 

 

Czy podoba mi się, że iPhone'y są takie drogie? Oczywiście, że nie! Ja kupowałem swojego 6s'a rok po premierze, w momencie, gdy na rynku Siódemka (nowszy model) była już od paru miesięcy, a mimo to i tak zapłaciłem kilka stów więcej, niż za najnowszego wówczas flagowca samsunga. Przecież to chore! Ale, cholera, bardzo chciałem go wypróbować, chciałem skonfrontować legendę Apple z rzeczywistością i przekonać się, o co tyle hałasu.

I teraz, po ponad pół roku użytkowania, mogę z całą stanowczością stwierdzić, że

 

iPHONE TO PO PROSTU TELEFON

 

Nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Nie robi sam pizzy ani nie strzela fajerwerkami; nie jest idealny, a wręcz przeciwnie - posiada kilka wad. Mimo to, w chwili obecnej, nie mam najmniejszego zamiaru wrócić do telefonu z androidem. Na domiar złego, już zacieram rączki na zakup Macbooka … w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Najpierw, rzecz jasna, muszę nazbierać całą górę pieniążków.

Co więc sprawia, że ludzie kupują iPhone'y? A skąd mnie wiedzieć!

Ja swojego kupiłem trochę z ciekawości, ale również z przekonaniem, że iPhone posłuży mi kilka dobrych lat, nie tracąc przy tym na płynności działania, jak często dzieje się w przypadku telefonów z androidem. Zastanawiałem się nawet nad kupnem starszego modelu (5s), żeby nie wydawać worka pieniędzy na coś, co może okazać się zupełnie nie moją bajką. Ostatecznie stwierdziłem jednak, że jak szaleć, to szaleć.

Nie żałuję ani trochę.

iPhone posiada kombinację cech, które czynią ten telefon takim, jakiego mi potrzeba. Po prostu. Na cechy te składa się kilka mocnych zalet, jak i parę wad, z którymi mogę jednak żyć.

 

ZALETY

 

System. Działa bardzo płynnie, a drobne zawieszki i przycięcia owszem, zdarzają się, ale na tyle rzadko, że nie przyprawiają o nerwicę i mordercze zapędy. Płynność działania iPhone'ów wynika z jednej prostej rzeczy: Apple projektuje system pod konkretne urządzenie, tzn. pod jego parametry techniczne. Wiedzą więc dokładnie, na co stać telefon i mogą tak zoptymalizować system, by dobrze na nim działał - nie tylko przez pierwszy miesiąc użytkowania, ale na kilka dobrych lat. Inaczej jest w przypadku androida: system musi być zaprojektowany w taki sposób, aby pracował na wszystkich urządzeniach, na których będzie instalowany. A takich urządzeń jest jakiś pierdylion.

Widzicie różnicę?

Ponadto, aplikacje projektowane na iOS są jakieś takie … ładniejsze. Nawet wygląd ikon aplikacji, paska powiadomień czy innych zakładek, wg mnie, wygląda lepiej - design menu jest bardziej stonowany, wyważony. To oczywiście kwestia gustu, ale mi nie odpowiada np. cukierkowo-kolorowo-doporzygowa estetyka samsunga. Nie potrzebny mi też milion opcji personalizacji menu, bo to, które wyświetla się po odblokowaniu ekranu jest przejrzyste i dobrze zaprojektowane. No, może poza brakiem przycisku włączania/wyłączania danych komórkowych na pasku szybkiego dostępu (żeby włączyć dane trzeba wejść … w ustawienia).

 

 

Aparat. Nie wiem, jest coś w iphonowych aparatach co sprawia, że zdjęcia które robią wyglądają po prostu bardzo dobrze, a nawet - zaryzykuję to stwierdzenie, a co! - lepiej niż u konkurencji. Próbowałem doczytać się co to może być, ale dokopałem się jedynie do jakiegoś technologicznego, niezrozumiałego dla mnie bełkotu. Co ważne, w swojej opinii na temat magii aparatu w iPhone'ach nie jestem osamotniony - dowodem niech będzie fakt, że co roku organizowany jest … międzynarodowy konkurs fotograficzny poświęcony zdjęciom wykonanym iPhone'ami (iPhone Photography Awards - obczajcie sobie, szczena opada).

Ekran. I znowu, jest coś w wyświetlaczach Retina co sprawia … no, sami wiecie.

iPhone'y mają świetne ekrany, a na szczególną uwagę zasługuje ich jasność - można wygodnie korzystać z telefonu nawet przy pełnym słońcu. Podoba mi się też sposób, w jaki wyświetlane są kolory; są dobrze wyważone, co przydaje się szczególnie podczas obróbki zdjęć. W ogóle iPhone to dobry wybór dla osoby, która w jakiś sposób zajmuje się smartfonową fotografią, a to z tego względu, że jego ekran w ponad 90% odwzorowuje kolory w przestrzeni sRGB.

Yyy … co?

Znaczy to mniej więcej tyle, że jeśli przerobicie zdjęcie na iPhonie i opublikujecie je gdzieś w Sieci, to możecie być na ponad 90% pewni, że na innych ekranach będzie ono wyglądało tak samo. Niby to oczywiste, ale nie zawsze tak jest, bo jeśli wasz telefon inaczej czyta przestrzeń sRGB, to dobrze wyglądające zdjęcie na waszym urządzeniu będzie wyglądać jak gówno w kwiatkach na innym.

Punkt dla iPhone'a.

Jakość wykonania, design. Jeśli chodzi o pierwsze - iPhone to naprawdę solidnie wykonany sprzęt. Jest odpowiednio wyważony, świetnie leży w ręce (choć potrafi być śliski, dlatego większość czasu noszę go w silikonowym case'ie), a poszczególne elementy są ze sobą dobrze spasowane - guziki nie latają na wszystkie strony po trzech miesiącach użytkowania, a port lightning i mini-jack trzymają cokolwiek w nie wetkniesz (bez skojarzeń …).

Jeśli chodzi o design - cóż, kwestia gustu; mi się podoba, nawet bardzo. Podoba się też innym producentom, zwłaszcza tym chińskim, bo nie zliczę już ilości smartfonów, które były produkowane na modłę iPhone'a (metalowe 'plecki', zaokrąglone boki, rozmieszczenie przycisków, aparatu).

 

WADY

 

Tak, iPhone ma również wady!

Do największych zaliczyłbym cenę. I chociaż rozumiem, dlaczego iPhone'y są takie drogie, to nadal wprawia mnie w osłupienie, że nawet kilkuletni już telefon może tyle kosztować. Serio, za iPhone'a 5s trzeba wybulić tysiaka, mimo że to telefon z 2012 roku (!). No pokażcie mi drugi taki!

Wkurza mnie również to, że aby wgrać coś na telefon, trzeba robić to przez program iTunes. iPhone nie jest wykrywany jako pamięć masowa, a do obsługi urządzenia z poziomu komputera potrzeba właśnie tej aplikacji lub jej odpowiednika w przeglądarce internetowej.

Czasem zdarza się, że za aplikację, która jest darmowa na androida, w iphonowym App Storze trzeba słono zapłacić (czasem jest tak, że istnieją darmowe aplikacje tylko na iPhone'a - np. pakiet Adobe). Czasem okazuje się, że korzystanie z jakiejś aplikacji dosłownie pożera baterię. A twój telefon pada, zanim zdążysz złapać Pikachu ;(

Wkurwia mnie też program pocztowy, który za cholerę nie chce pobierać maili z moich skrzynek. Robi to dopiero, gdy uruchomię aplikację -  czyli jeśli sam nie sprawdzę, to nie wiem czy ktoś do mnie napisał - a i wtedy aktualizuje się raczej niechętnie.

 

Kombinacja perfekcyjna - Macbook Pro + iPhone. Just saying …

Kombinacja perfekcyjna - Macbook Pro + iPhone. Just saying …

 

Jednak największą wadą iPhone'a jest to, że … nie jest idealny. Apple, a w tym i sami użytkownicy, stworzyli wokół swoich produktów otoczkę doskonałości na tyle skutecznie, że naprawdę uwierzyłem w supermoce tych telefonów. Naprawdę sądziłem, że iPhone'y nigdy się nie zacinają, nie zawieszają, a jak ładnie poprosisz, to i buzi dostaniesz.

Tymczasem nie.

Już kilkakrotnie zdarzyło mi się, że nie mogłem uruchomić jakiejś aplikacji (zazwyczaj FB lub Insta). Jej ikonka podświetlała się na chwilę, po czym gasła i … nic się nie działo. Nie pomagało wyczyszczenie pamięci podręcznej; trzeba było użyć twardego resetu, by aplikację uruchomić. W zimie iPhone potrafił wyłączyć się ni stąd, ni zowąd. Ot tak, po prostu (dopiero później dowiedziałem się, że dzieje się tak ze względu na zabezpieczenie przed niskimi temperaturami). Przycięcia i przeskoki animacji również się zdarzają, zwłaszcza, jeśli telefon jest mocno obciążony (dużo otwartych aplikacji).

I, kurcze, nie czepiałbym się takich rzeczy, bo to są naprawdę rzadkie sytuacje, a przecież to tylko … no właśnie, to tylko telefon. Ale jednocześnie, to przecież iPhone. I przez to, że obrósł legendą nie zacinającego się, niezawodnego supertytana, musiało mu się za to oberwać.

 

 

———

 

 

We wstępie napisałem, że świat dzieli się na takich, którzy albo Apple kochają, albo nienawidzą - i po raz trzeci zamierzam sam sobie zaprzeczyć. Są jeszcze tacy, którzy doceniają sprzęt za jego zalety, zdając sobie jednocześnie sprawę, że nie ma rzeczy idealnych.

Cześć, to właśnie ja :)

Nie mam złudzeń: iPhone to nie jest ultradoskonałe urządzenie - pośród ogromu walorów posiada również kilka wad. Nie mniej kombinacja zalet telefonu, o których pisałem wyżej, czyni ten telefon odpowiadającym moim potrzebom, a jego wady jestem w stanie przełknąć.

Nie zamierzam bronić iPhone'a i twierdzić, że to najlepszy telefon ever. Nie zamierzam stawać w obronie Apple, bo to co zrobili z Macbookiem woła o pomstę. Ja po prostu korzystam z ich produktu i jestem zadowolony. Live and let live.

I … tyle. Za uwagę pięknie dziękuję :*

___

A co wy sądzicie o iPhone'ach? Macie jakiś sprzęt od Apple? Mieliście? Macie jakieś przemyślenia na temat ich urządzeń? Walcie śmiało w komentarzach, tylko hej! - kulturalna dyskusja, pamiętacie ;)