Liebster Award 2016

Skąd to się wzięło + 10 ciekawostek na mój temat.

 

Idea Liebster Award 2016 jest prosta niczym budowa pradawnego narzędzia do młócenia zboża: mniej znani blogerzy polecają innych mniej znanych blogerów. Generalnie chodzi o to, żeby dać szansę młodym twórcom, którzy stawiają swoje pierwsze kroki w blogosferze. Ty polecasz mnie, więc mój blog ma szansę zaistnieć w świadomości twoich czytelników, a ja przysługę «podaję dalej», polecając u siebie innych. Poza tym, to świetna okazja na poznanie się trochę bardziej. No dla mnie bomba.

Pierwsza edycja Liebster Award miała miejsce w 2011 roku i, jeśli dobrze odrobiłem zadanie domowe, to wyszła z Australii. Tzn pewien w stu procentach nie jestem, natomiast oficjalne zasady konkursu można znaleźć na australijskim blogu (link znajdziecie na końcu tego posta). Sherlock ze mnie żaden, ale chyba ma to sens. Także tego.

Z kwestii formalnych, poniżej przedstawiam wam zasady Liebster Award.

 

1.| Jeśli zdecydowałeś się przyjąć nominację—podziękuj osobie, która cię nominowała.

2.| Poinformuj czytelników bloga o Liebster Award 2016.

3.| Napisz coś o twoim ulubionym blogu, innym niż własny. (damn it!)

4.| Napisz coś o sobie! 10 ciekawostek powinno wystarczyć.

5.| Nominuj od pięciu do jedenastu blogów, które twoim zdaniem powinny dostać nagrodę Liebster, a które mają mniej niż 200 obserwatorów.

6.| Poinformuj czytelników o zasadach.

7.| Poinformuj osoby, które wytypowałeś do Liebster Award 2016 o ich nominacji.

 

No to jedziemy!

Za nominację serdecznie dziękuję Paulinie z bloga Karmins.pl. Paulina pisze głównie o projektowaniu wnętrz i designie, ale można też u niej trafić na odrobinę lifestyle'u. Poza tym gra w gry wideo, uwielbia kawę i nie pali papierosów. Brawo Paulina!

Wpadnijcie do niej na blog, dajcie lajka na facebooku. Dziewczyna pisze zwięźle i z sensem, a do tego zdarza jej się wrzucić fajne i inspirujące zdjęcie na Insta. No już, migusiem!

 

MÓJ ULUBIONY BLOG

 

Akurat ta zasada niezbyt przypadła mi do gustu. Z dwóch powodów: po pierwsze, nie ma takiego bloga. Po prostu. Czytam wiele blogów, ale nie istnieje jeden jedyny, który byłby moim najnaj, the best i loff foreva. Nie jestem więc w stanie wybrać czegoś na potrzeby tego konkursu. Będę zatem kontynuował chlubną tradycję obywatelskiego nieposłuszeństwa, i zamiast wymienić jeden, opowiem wam o kilku blogach, które regularnie czytam. A co, nie mogę!? Mój blog.

Wielką trójcę stanowią dla mnie Jason Hunt, Janek ze StayFly.pl i Andrzej Tucholski. Jason, wcześniej Kominek, a prywatnie naprawdę Tomek Tomczyk, był pierwszym polskim blogerem, z którym miałem do czynienia. I choć na przestrzeni lat z jego blogiem było, wg mnie, raz lepiej, raz gorzej, to Tomek pozostaje dla mnie kimś w rodzaju idola, a jego książki o blogowaniu to kopalnia wiedzy. StayFly to z definicji «blog o życiu w mieście», ale Janek jest na tyle wszechstronny, że i z wypadu do deszczowego Zakopca zrobi dobry materiał. Uwielbiam jego klimat pisania i podpatruje z uwagą, jak się rozwija. Andrzej to kolejny blogowy gigant. Pisze o projektowaniu życia i, cholera, dobrze wie o czym gada. «Tuchol» to również ktoś, od kogo można się wiele nauczyć, nie tylko na temat blogowania. Must read, jeśli poważnie traktujesz rozwój swojego bloga.

W miarę często zaglądam również do Adrianny z Alabaster Fox . Choć głównym medium, na którym alabastrowa lisica skupia swoją działalność, pozostaje Instagram (na którym codziennie ją obserwuję i staram się czegoś nauczyć) to bloga też warto odwiedzić. Choćby z powodu fenomenalnych zdjęć i postów z podróży, czy też genialnym poradom... Jak rozkręcić własne konto na Insta.

Do listy dorzuciłbym także Pawła Tkaczyka. Paweł to marketingowy ekspert, a jego bestsellerowe książki dotyczące budowania marki i storytellingu wciąż cieszą się niesłabnącą popularnością. Jeśli myślisz o zbudowaniu własnej marki pod szyldem bloga - must read! Nigdzie w sieci nie znajdziesz tak skondensowanej paczki profesjonalnej wiedzy—za darmo!

Po części oficjalnej, zapraszam was na część rozrywkową, czyli

 

10 CIEKAWOSTEK NA MÓJ TEMAT

 

1. | Piszę do ciebie z pięcioletniego Vaio.

 

I z każdym tekstem mam wrażenie, że to ostatnie słowa jakie uda mi się wydusić z małego soniaka. Dla niewtajemniczonych: Sony Vaio to seria obecnie nieprodukowanych już laptopów z segmentu «premium», które wyglądem i elegancją miały konkurować z applowskimi Macbookami. Poza tym, upakowany był w nich sprzęt pierwszej klasy, co czyniło Vaio mocnymi komputerami. Ale... Czas płynie nieubłaganie.

Mój sony przy uruchamianiu systemu wydaje z siebie odgłosy przypominające startujący helikopter, a jak idę popisać do kawiarni, to wiatrak zagłusza muzykę w lokalu. Po zmianie systemu operacyjnego na Ubuntu wydajność komputera trochę się poprawiła, ale demonem płynności nazwać go nie mogę. Lubię go za świetną klawiaturę i poręczny rozmiar (11.8 cala).

 

2. | Nie lubię disco-polo.

 

Przy czym sformułowanie «nie lubię» to w najlepszym wypadku ogromne niedopowiedzenie. Jako niespełniony wirtuoz gitary i dziecko umuzykalnionej rodziny, mam wrażliwy słuch i dźwięki «polskiej muzyki narodowej» po prostu kłują mnie w uszy. Na serio. Nie jestem w stanie siedzieć spokojnie, gdy z głośników sączy się „Jesteś szalona” albo inny szlagier, a w moich oczach pojawia się żądza krwi.

Dlatego też szerokim łukiem omijam większość klubów dyskotekowych, a i z chodzeniem na polskie wesela mi nie spieszno.

 

3. | Blog istnieje już od 6 miesięcy!

 

Pierwszy post opublikowany został 27 kwietnia 2016 roku i do tej pory na blogu pojawiło się ich ok. czterdziestu. Jestem z tego faktu niesamowicie dumny i z całą pewnością mogę powiedzieć, że to nie koniec.

Sprawy powolutku posuwają się do przodu, ale mocno pracuję nad tym, żeby nadać im większego impetu. Szykuję dla was kilka niespodzianek, a od Nowego Roku - rewolucja! Ale o tym na razie «ciii»!

 

4. | Byłem redaktorem naczelnym...

 

...gazetki szkolnej w liceum. Ogólnie, to szału nie było, bo wydaliśmy raptem dwa numery, ale udało mi się napisać kilka felietonów, które podbiły serce mojej pani z polaka. I chyba tylko jej serce.

 

5. | Chodziłem do szkoły muzycznej.

 

Gdzie uczyłem się gry na gitarze. Grałem głównie na gitarze elektrycznej, a na zajęcia chodziłem przed dwa lata. Dzięki temu doświadczeniu poznałem masę świetnych i utalentowanych ludzi, którzy teraz stawiają swoje pierwsze kroki na polskiej scenie muzycznej, a także dowiedziałem się że gra na estradzie... Nie jest dla mnie.

Pomogło mi też odpowiedzenie sobie na to jedno pytanie.

 

6. | W tym roku (akademickim) kończę studia.

 

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, rzecz jasna.

 

7. | Kiedyś zerwałem więzadło...

 

...a jeszcze do niedawna walczyłem ze skutkami leczenia tej kontuzji. Parafrazując klasyka: nie polecam tego allegrowicza, bo to jeden z najgorszych urazów jaki może ci się przytrafić, jeśli uprawiasz sport. Zerwane więzadło to, w telegraficznym skrócie: najpierw jego rekonstrukcja, później leżenie w łóżku przed dwa tygodnie, i na deser sześciomiesięczna rehabilitacja.

Zakładając oczywiście, że przeszczepione więzadło się przyjmie.

 

8. | Mieszkam w Opolu!

 

I jest tutaj... dosyć fajnie! Tzn. podoba mi się małomiasteczkowy klimat oraz fakt, że główne punkty miasta są w zasięgu trzydziestominutowego spaceru. Jest kilka fajnych miejsc do pospacerowania/zwiedzenia/wypicia piwa w/zjedzenia czegoś, ale Opole wciąż pozostaje... Małym miastem.

Nie organizuje się tutaj tylu wydarzeń, wybór lokali usługowych jest mocno ograniczony, a jak chcesz spotkać się ze znajomymi w kinie to wystarczy powiedzieć: „Hej! Spotkajmy się w kinie!”. Bo kino w Opolu jest jedno.

O «Stolicy Polskiej Piosenki» opowiem wam kiedy indziej, bo warto. Czekam tylko na jakiś słoneczny dzień, żeby nie być gołosłowny i pokazać wam Opole na zdjęciach.

 

9. | A pochodzę z małej miejscowości.

 

Wyobraź sobie małą miejscowość. Teraz podziel to przez trzy, wynik pomnóż przez 1/1 i dodaj trochę lasów naokoło.

Właśnie tam dorastałem.

 

10. | I wychowałem się na „Dragon Ballu”.

 

W mojej opinii to Son-Goku jest największym, światowym bohaterem. Wszystkie Supermany i inne Batmany się chowają.

 

To jeszcze nie koniec!

W ramach udziału w Liebster Award 2016, pytałem was ostatnio na fanpage czy jest coś, czego chcielibyście się o mnie dowiedzieć. Dobrodusznie oszczędziliście mi kłopotu wybierania najciekawszych pytań spośród setek zadanych, bo liczba osób, które zareagowały na mój post wynosi dokładnie... Trzy. Także dziękuję bardzo.

 

1. | Paulina z bloga Karmins.pl pytała, dlaczego się tak na to pisanie uwziąłem.

 

Powody są dwa: po pierwsze, lubię pisać. Siedzenie przed laptopem z otwartym na ekranie edytorem tekstu autentycznie sprawia mi radość. Szczególnie wtedy, gdy piszę o czymś, co jest dla mnie interesujące. Po drugie: pisanie jest dla mnie satysfakcjonujące. A może raczej «napisanie». Bo to trochę jak tworzenie czegoś «z powietrza». Z niczego. W mojej głowie rodzi się pomysł, a ja nadając mu formę w postaci tekstu, powołuje ten pomysł do życia. Tworzę coś.

Fantastyczne uczucie.

 

2. | Ania zapytała: „jaką to kolejną wielką podróż układasz w swojej głowie?”.

 

Część z was może nie wiedzieć, ale tegoroczne wakacje spędziłem w Stanach, a relacje z pobytu w Filadelfii, Bostonie i Waszyngtonie możecie już znaleźć na blogu.

Prawda jest taka, że na razie nie planuję jechać gdzieś dalej. Jest wiele miejsc w Europie, a nawet w Polsce, które bardzo chciałbym zobaczyć, a nigdy nie miałem okazji. Dlatego najbliższe podróże ograniczam do naszego kontynentu.

Po części jest to spowodowane tym, że przyszły rok będzie rokiem wielkich zmian. Bardzo zależy mi na tym, aby wszystkie te zmiany wprowadzić w życie z jak najlepszych rezultatem, co wymaga ode mnie maksymalnego skupienia. Nie mógłbym sobie pozwolić jechać gdzieś dalej, zarówno ze względów czasowych, jak i finansowych.

W sekrecie powiem, że w dalszej perspektywie marzy mi się wyjazd do Meksyku. Poznałem kilkoro fantastycznych ludzi z tego kraju, i mam nadzieję, że nie wycofają szybko zaproszenia :)

 

3. | Marek z bloga Siemanozrana.pl, zapytał: „gdybyś miał napisać tekst, który wybije Cię na szczyt blogosfery, ale wiedziałbyś, że jego publikacja spowoduje cierpienie kilku osób, w jakim edytorze tekstu byś go napisał?”

 

Zdecydowanie wybrałbym Focus Writera, na którym pracuję obecnie, gdyż tegoroczna koniunkcja sfer jasno wskazuje, że zima w tym roku będzie długa i ciężka. A ja nie cierpię niedogotowanych ziemniaków.

 

MOJE POLECENIA

 

I'm a bad boy.

I znowu zamierzam pograć wbrew zasadom. Regulamin wymaga, abym polecił od pięciu do jedenastu blogów, które mają mniej niż dwustu obserwujących. Tylko, że ja... Nie czytam takich blogów. Nie dlatego, że wg mnie nie ma dobrych blogów z taką liczbą followersów. Po prostu jeszcze na nie trafiłem.

Moja lista nominacji do Liebster Award 2016:

 

Lena (lenawadera.pl) - Wadera nie pisze często, ale jak już napisze, to przypierdoli tak, że nie ma co zbierać. Uwielbiam ją z styl pisania oraz za tworzenie absolutnie unikatowego miejsca w sieci.

 

Marek (siemanozrana.pl) - Marek pisze od niedawna i na pierwszy rzut oka widać, że traktuje sprawę bardzo poważnie. Od siebie mogę polecić jego teksty dotyczące wyprawy do Wietnamu i na Bali, z fantastycznymi zdjęciami. Powodzenia Marek!

 

Magda (frugru.pl) - Magda pisze o podróżach i robi to świetnie, a do każdego postu dodaje fenomenalne zdjęcia. Koniecznie wpadnijcie do Panny Fru!

 

Natalia (kobietanakonkretach.pl) - kiedyś Rok Bez Studiów, a w tym roku rebranding i nowa marka. W końcu wzięła się do nauki! Natalię cenię za jej inspirujące przemyślenia, niepoprawny optymizm i zakręcone loki. Same konkrety.

 

Travis (Trip Horizons) - Travis, dla znajomych Papa, to mistrz montażu. Razem z Red tworzą ekipę Trip Horizons i rozkręcają podróżniczy kanał na YouTube. Pracowaliśmy na jednym kampie w Stanach, i nawet połaziliśmy razem po Nowym Jorku. Tej jesieni startują ze swoim materiałem z podróży samochodem po USA, podczas której nawinęli okrągłe 10 tysięcy kilometrów. Wariaci! A wy nie możecie przegapić ich filmów!

 

 

 

 

———

 

 

 

 

Kogo wy nominowalibyście do Liebster Award 2016?

 

 

Liebster Award 2016 - Official Rules