Moje Opole

+ 10 moich ulubionych miejsc, które powinieneś odwiedzić

Wybór Opola jako miejsca, w którym chcę zdobyć wyższe wykształcenie i tym samym spędzić tam przynajmniej trzy lata swojego życia, był niejako wyborem z przymusu - nie było mnie stać na przeprowadzkę do innego miasta, a tylko Opole znajdowało się w odległości pozwalającej na codzienne dojazdy. Jak się później okazało, także przy decydowaniu się na studia magisterskie «zły los» nie pozostawił mi innego wyboru, choć już wtedy od roku kwaterowałem w «Stolicy Polskiej Piosenki». Summa summarum, w Opolu mieszkałem przez trzy lata. Czy żałuję?

Ani trochę!

Po pierwsze: musisz zrozumieć, że w momencie wyprowadzki do Opola całe swoje dotychczasowe życie spędziłem w domu rodzinnym, w miejscowości tak małej, że jeśli przejeżdżając przez nią nie dostosujesz się do ograniczenia prędkości, możesz ją nieświadomie minąć. Wyprowadzka do miasta wojewódzkiego, jakkolwiek małe w porównaniu do innych by nie było, i tak była dla mnie sporym szokiem. Druga sprawa: bardzo miło będę wspominał studiowanie na Uniwersytecie Opolskim. UO nie jest dużą uczelnią, ale fakt ten można sobie poczytać wyłącznie na plus, bo im mniej ludzi w grupie, tym lepiej grupa się dogaduje, tak między sobą jak i z wykładowcami/promotorami. Mała «konkurencja» wśród studentów sprawia również, że bardziej dostępne są programy wymiany studenckiej. Dlatego np. będąc studentem UO bez problemu można wyjechać na Erasmusa, czy później na erasmusowe praktyki.

I najważniejsze: jeśli nie zamieszkałbym w Opolu, nie poznałbym Aldonki :)

Poza tym, Opole to przepiękne miasto! Mnóstwo tu urokliwych kamieniczek, uliczek i skwerków, a miasto generalnie jest czyste i zadbane. Żyje się tu całkiem wygodnie, wszędzie jest blisko, a ceny nawet w popularnych barach i restauracjach nie powalają na kolana. Co zatem skłoniło mnie do porzucenia opolskiej sielanki?

 

WSZYSTKO PRZEZ TEN KLIMAT...

 

Jeśli miałbym słowem opisać panujący w Opolu «klimat», to do głowy przychodzi mi tylko jedno: małomiasteczkowy. I chociaż Opole rzeczywiście nie jest dużym miastem, a z drugiej strony ciężko też nazwać je «miasteczkiem», właśnie to określenie wg mnie najlepiej oddaje zarówno jego dobre, jak i złe strony. Już spieszę z wyjaśnieniami.

Kiedy wymawiam słowo „małomiasteczkowy”, w głowie pojawia mi się konkretny obraz. Jest to obraz niewielkiej, urokliwej mieścinki, z przechadzającymi się wolno po jej chodnikach, uśmiechniętymi starszymi ludźmi, skinieniem głowy i dobrym słowem pozdrawiającymi znajomego piekarza i sklepikarkę. Popołudniowe słońce ciepłym blaskiem oblewa kolorowe kamieniczki, w powietrzu czuć zapach rosołu i słychać skwierczenie smażącego się schabowego, kościelny dzwon zaraz wybije pierwszą po południu. Jest cicho (nie licząc bicia dzwonu), spokojnie (nie licząc obszczekujących się psów) i leniwie (...).

No dobra, trochę odleciałem z tą wizualizacją, ale tak właśnie jawiło mi się Opole, kiedy jeszcze tam mieszkałem. Cicho, sennie. Sielsko. No, może za wyjątkiem tych uśmiechniętych emerytów, bo ci opolscy prędzej zrugają cię za nieustąpienie miejsca w autobusie, niż zdobędą się na jakąkolwiek uprzejmość. I, kurcze ... wcale nie twierdzę, że taki klimat jest zły! Nie każde miasto musi pędzić na złamanie karku za nie-wiadomo-czym. Nie w każdym mieście musi być szybko, dużo, tłoczno. Opole, ze względu na swój niewielki rozmiar, kusi cechami, których próżno szukać w wielkiej mieście.

Na początek weźmy poruszanie się po mieście. Tak na dobrą sprawę, jeśli mieszka się w centrum lub dzielnicach do niego przylegających, i jeśli tam też chodzi się na zajęcia/do pracy, to spokojnie można poruszać się piechotą. Serio. Samo centrum spacerem można pokonać w dwadzieścia minut, więc nie ma potrzeby korzystania z transportu miejskiego (zwłaszcza, że ten opolski mocno ssie). Można również pokusić się o stwierdzenie, że w Opolu jest wszystko, czego przeciętnemu Kowalskiemu do życia potrzeba. Jest gdzie wyjść na spacer, na piwo, na tańce czy na jedzenie. Bardziej wymagający docenią możliwość wyjścia do filharmonii lub teatru, a ci o prostszych gustach mogą wybrać się do kina, ewentualnie … nie wiem ... do zoo?

A do tego jest ładnie. Naprawdę ładnie. Opolski Rynek, Stawek Barlickiego, czy Wyspa Pasieka z przylegającym doń deptakiem tuż przy rzece Odrze to miejsca, które zdecydowanie zasługują na uwagę.

No więc co, do cholery, jest z tym Opolem nie tak?

 

Rynek w Opolu

Rynek w Opolu

 

TEN CHOLERNY KLIMAT!

 

Jak mówiłem wcześniej, małomiasteczkowy klimat Opola, który czyni go tak uroczym, jednocześnie działa na jego niekorzyść. Tak, tak, już wyjaśniam.

W zroście „małomiasteczkowy” warto podkreślić jego pierwszy człon. To czego mi w Opolu mało? Pomijając rzeczy natury czysto pragmatycznej, jak ograniczone możliwości zatrudnienia, a w związku z tym dość wąskie perspektywy na rozwinięcie kariery zawodowej, najbardziej w Opolu brakuje mi różnorodności.

Smutna prawda jest taka, że w Opolu mało się dzieje. Co prawda dzieje się znacznie więcej, niż kiedyś, i jako mieszkaniec sam mogłem tej zmiany doświadczyć, natomiast wciąż poza świętej pamięci Krajowym Festiwalem Piosenki Polskiej i studenckimi Piastonaliami, inne wydarzenia organizowane są na znacznie mniejszą skalę. I raczej rzadziej, niż częściej. Albo nawet rzadko. Mnie osobiście brakowało też spotkań i konferencji branżowych, zrzeszających pasjonatów danej dziedziny.

Opole, moim zdaniem, wypada też słabo pod względem gastronomicznym. Lokali oferujących coś ciekawszego, niż schabowego z ziemniakami, pizzę lub kebaba jest jak na lekarstwo, a takich, które za swoje dania nie krzyczą horrendalnych sum - jeszcze mniej. Druga sprawa, to że Opolanie chyba niechętnie podchodzą do nowinek kulinarnych, bo kilka ciekawych restauracji zdążyło się otworzyć i upaść tylko podczas mojej trzyletniej obecności.

I wreszcie: wszystko, co najlepsze w Opolu, znajduje się w jego centrum. To tam znajduje się większość barów, restauracji czy klubów, do których warto się wybrać. To tam skupia się większość atrakcji turystycznych, jakie Opole ma do zaoferowania. I z jednej strony to niby dobrze, ale z drugiej: to wcale nie jest duży obszar. Jeśli poprosilibyście mnie, żebym oprowadził was po mieście, to spokojnie wystarczyłby mi jeden dzień. Nawet nie cały. Wieczorkiem bylibyście już w domu. A i tak połowę tego czasu spędzilibyśmy na kawie i żarciu. Rozumiecie? A teraz pomyślcie sobie, że mieszkacie tam na stałe.

 

Most Groszowy

Most Groszowy

 

Opole to piękne miasto, ale … szybko się nudzi. Nie ma tu zbyt wiele do odkrycia, a rzeczy które są tego warte, zobaczyć można w jeden dzień. I do tego właśnie zamierzam cię teraz zachęcić.

 

MOJE OPOLE

 

W Opolu spędziłem 3 bardzo ważne dla mnie lata, więc już zawsze będę je darzył szczególnym sentymentem. Dlatego w tym wpisie, oprócz smęcenia o tym, co mi się w Opolu podoba a co nie, postanowiłem umieścić coś bardziej pożytecznego i podzielić się z wami moimi ulubionymi miejscówkami w mieście. Są to miejsca, do których lubiłem wracać i chętnie jeszcze wrócę, więc jeśli planujesz odwiedzić Opole, to z całą stanowczością mogę ci je polecić.

Zaczynamy?

 

10 MOICH ULUBIONYCH MIEJSC W OPOLU

 

1|. Book A Coffee

 

Źródło: https://www.facebook.com/book.acoffee/

Źródło: https://www.facebook.com/book.acoffee/

 

adres: Ojca Józefa Czaplaka 2

za co: za dobrą kawę, sympatyczny wystrój i fajną atmosferę.

 

Jeśli tak jak ja dzień lubisz zacząć od kawy, to w Opolu jedną z najsmaczniejszych dostaniesz właśnie w Booku. A jeśli jakimś cudem kawy nie pijasz, to po pierwsze: co z tobą człowieku!?, a po drugie, w lokalu napijesz się też świeżo wyciskanych soków i mnóstwa innych pyszności. Chociaż ... nie wiem, ja tam wybrałbym kawę.

Do Booka chodziliśmy z Aldonką najczęściej zimą lub późną jesienią/wczesną wiosną, kiedy pogoda jeszcze nie zachęca do przebywania na zewnątrz, za to kawiarnia kusi ciepłą i przytulną atmosferą. W tej konkretnej bardzo podoba mi się również dosyć nietuzinkowy wystrój oraz mega wygodne fotele.

 

2|. Quchnia

 

Źródło: http://quchnia.com/

Źródło: http://quchnia.com/

 

adres: Oleska 14

za co: za niskie ceny i pyszne jedzenie.

 

Każde miasto potrzebuje prostej, taniej jadłodajni, co by wykarmić te gorzej zarabiające, głodne korpo-szczurki. W Opolu, co prawda, korpo-ludków raczej nie uświadczysz, za to dobrą jadłodajnią z pewnością jest Quchnia. Na uwagę zasługuje również schludny wystrój oraz przepyszne, domowe potrawy, które wydawane są od razu po podejściu «do okienka».

Quchnię z reguły wybierają ci, którzy nie mają czasu sami przygotowywać sobie posiłków. Idea lokalu jest prosta: przychodzisz głodny, dostajesz solidną porcję dobrego żarła i pałaszujesz je w ładnie urządzonym lokalu, wychodzisz z pełnym brzuszkiem i wyrazem błogiego nasycenia na twarzy.

Polecam!

 

3|. Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu

 

Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu

Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu

 

adres: Minorytów 4

za co: za wygodne miejsce do pracy i fajną atmosferę.

 

Czasem, niestety, trzeba wziąć się w garść, i zamiast włóczyć się bez końca po kawiarniach, restauracjach i barach, trochę popracować. Biblioteka miejska to moje ulubione miejsce do pracy w Opolu. Nie zliczę, ile godzin wysiedziałem przy moim ulubionym stoliku w kącie czytelni, pracując nad nowym tekstem na blog.

Oprócz miejsca do pracy, biblioteka zapewnia też niemałe doznania estetyczne: gmach biblioteki to ciekawie zaprojektowany, nowoczesny budynek, który mocno wyróżnia się na tle dość statycznego Opola. W środku znajdziesz wygodne krzesło i biurko, dostęp do Internetu, a w dolnej części budynku - a jakże! - kawiarnię.

No ideał.

 

Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu - w środku

Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu - w środku

 

4|. Hamburg

 

adres: Kołłątaja 16a

za co: za najlepszego burgera w mieście.

 

Był czas, kiedy slow-food stał się bardzo popularny w Opolu i powstało kilka knajp oferujących dobre, «prawdziwe» burgery; wtedy też pojawił się Hamburg. Dziś moda nieco przeminęła, a z wszystkich tych knajp zostały bodajże dwie - w tym właśnie i Hamburg.

Pamiętam, że w tamtym czasie zrobiliśmy z Aldonką obchód po opolskich burgerowniach, i Hamburg wylądował na ... drugim miejscu. Wygrał Muu Burger, ale z racji tego, że Muu już nie ma, Hamburg należycie zajmuje jego miejsce.

Hamburg to przede wszystkich: świeże, świetnie przyprawione mięsko, świeża buła i świeże warzywka - wszystko świeże! A jakie pyszne!

 

5|. LABA

 

Zdjęcie: Jakub Malenta

Zdjęcie: Jakub Malenta

 

adres: Spacerowa 16

za co: za bycie moim ulubionym miejscem w Opolu <3

 

To, co czyni Labę tak wyjątkową, to miejsce, w jakim się znajduje, czyli Wyspa Bolko. Bolko to największy park miejski w Opolu, a zarazem siedziba opolskiego zoo. Mnóstwo tu alejek, ścieżek rowerowych i leśnych. Można przyjść na spacer, pobiegać lub pojeździć na rowerze/rolkach, a jeśli nie w głowie ci aktywność fizyczna: możesz wziąć ze sobą kocyk i z książką w ręce wyłożyć się w cieniu któregoś z okazałych dębów.

Kiedykolwiek mieliśmy ochotę wyjść z mieszkania i «gdzieś się przejść», padało na Bolko. Kiedykolwiek spacerowaliśmy po Bolko, zawsze zachodziliśmy do Laby; głównie na kawę (polecam!) lub piwko (również polecam!), ewentualnie lody (wiadomo ...), natomiast w ofercie Laby znajdziecie również coś na ząb.

 

Zdjęcie: Jakub Malenta

Zdjęcie: Jakub Malenta

 

Mnie urzekła architektura budynku oraz wystrój: jest nowocześnie, stylowo i z gustem, a możliwość wyłożenia się na wygodnym leżaczku w ogródku letnim, będąc otoczonym przez Matkę Naturę - czego chcieć więcej? Ponadto Laba jest organizatorem wielu ciekawych imprez, jak np. cykliczne silent party, koncerty, czy też mój faworyt: Kino pod Gwiazdami.

Zdecydowany must go jeżeli jesteś w Opolu!

 

6|. Manekin

 

Źródło: https://www.facebook.com/ManekinOpoleFanPage/

Źródło: https://www.facebook.com/ManekinOpoleFanPage/

 

adres: Plac Wolności 7-8

za co: za kurkowe tagliatelle <3

 

Może Manekin to nie «towar eksportowy» Opola (restauracje możecie znaleźć też w innych miastach Polski), nie mniej często zdarzało nam się tam jadać, więc musiał wylądować w tym zestawieniu.

Manekin to w gruncie rzeczy naleśnikarnia, oferujące chyba wszystkie możliwe, znane człowiekowi rodzaje naleśników. Na uwagę zasługują też ich desery oraz smaczne wina, a całość okraszona jest niebanalnym wystrojem - restauracja nada się zarówno na szybki obiad, jak i romantyczną kolację we dwoje. I nawet ceny są do zniesienia.

Minusy? Tagliatelle kurkowe występuje tylko w menu sezonowym, co oznacza, że w tym roku prawdopodobnie już go nie skosztujecie ;(

 

7|. Kaiseki

 

Źródło: https://www.facebook.com/Kaiseki-Sushi-Bar-266450200079913/

Źródło: https://www.facebook.com/Kaiseki-Sushi-Bar-266450200079913/

 

adres: Ozimska 4

za co: za jedyne w Opolu sushi.

 

Jak sushi, to do Kaiseki: bo gdzie indziej, skoro to jedyna japońska restauracja w Opolu?

Na szczęście, na poziom jedzenia w Kaiseki nie można narzekać, bo oferowane przez nich sushi jest pyszne, a menu bogate. W dodatku lokal jest gustownie urządzony i próżno tu szukać tandetnych ozdób i niepotrzebnych, orientalnych udziwnień. Tylko te ceny... Auć! Bolało.

 

8|. Rzymskie Wakacje

 

Źródło: http://rzymskiewakacje.opole.pl/

Źródło: http://rzymskiewakacje.opole.pl/

 

adres: Piastowska 16

za co: za wyśmienite jedzenie i pyszne wino.

 

Rzymskie Wakacje, jak pewnie się domyślacie, to restauracja oferująca włoską kuchnię. I to nie byle jaką, bo za dania odpowiedzialny jest szef kuchni z Włoch, a będąc w lokalu można czasem usłyszeć jakieś mamma mia!, albo ... spaghetti carbonara!, albo ... eee ... que cazzo dici! (tego ostatniego nie powtarzajcie znajomym).

Żarty na bok, w Rzymskich naprawdę dobrze karmią. Ceny oferowanych potraw nie należą do najniższych, ale zdecydowanie warto spróbować. Do wyboru mamy makarony w przeróżnych kombinacjach, ale ta pizza! Na cienkim cieście, krucha, ze świeżymi składnikami i przepysznym sosem pomidorowym. A do pizzy (lub czegokolwiek innego) koniecznie polecam zamówić sobie winko.

Najlepiej całą karafkę, bo takie dobre :)

 

9|. Ostrówek

 

adres: Ostrówek 1

za co: za dobre piwko, atmosferę, i uczciwe ceny :)

 

Barów i pubów w Opolu jest wiele, ale w żadnym innym nie dostaniecie dobrego piwka, smacznych przekąsek i pizzy, oraz fajnego klimatu - w komplecie.

Jeśli noc dopiero się dla ciebie zaczyna, a ty masz ochotę na browara, drinka, i jeszcze coś na ząb, uderzaj do Ostrówka!

 

10|. Mały Rynek

 

adres: Mały Rynek

za co: za atmosferę.

 

Jeśli mało ci jeszcze alkoholu, a Ostrówek już zamykają - to na Mały Rynek! Tam na pewno coś sobie wybierzesz, bo pubów na Małym jest chyba z pięć, a do tego każdy z okazałym ogródkiem piwnym, więc miejsca na pewno nie zabraknie. Ja najczęściej wybierałem Reset albo Melon.

A jeśli zdarzyłoby się, że podczas imprezowania poczujesz głód, wal do Manifestu. Lokal jest stosunkowo nowy, ale już zdążył zgromadzić wokół siebie całkiem pokaźną grupkę zwolenników. Co podają? Przepyszne zapiekanki, ale takie trochę mniej oczywiste niż klasyczna z serem, pieczarkami i keczupem, za to na pysznej bułce, ze świeżutkimi składnikami. Ach! Palce lizać!

Niedaleko Małego Rynku znajduje się też ... Rynek właściwy, na który również warto rzucić okiem, nie tylko nocą. Chociaż wydaje mi się, że to na Małym dzieje się więcej.

 

 

 

———

 

 

 

To właśnie moje ulubione miejsca w Opolu. Jeśli masz jakieś pytania lub chciałbyś dorzucić coś od siebie - wal śmiało w komentarzach. Na pewno istnieją jeszcze ciekawe miejsca, o których nie wspomniałem, natomiast w zestawieniu starałem się wybierać takie, w których byłem więc niż raz czy dwa.

To co: do zobaczenia w Opolu? :)

 

 

P.S.: Jeśli dotrwałeś aż dotąd - pjona! Właśnie przeczytałeś tekst na ponad 2200 słów :)