Obiektywność nie istnieje

Przeczytaj i dowiedz się o największym kłamstwie w historii ludzkości—obiektywności.

 

Ręka do góry, kto choć raz był oskarżany o bycie nieobiektywnym. Na przykład w rozmowie na temat wydarzenia, w którym uczestniczyliście razem ze znajomym. Gadacie, dzielicie się wrażeniami, wasze zdania zaczynają się trochę różnić, po czym nagle słyszycie sakramentalne: „bądź choć trochę obiektywny”. Bum.

Absurdem jest wyrażenie «obiektywna opinia». Jest tak głupie i nieprzemyślane, że aż wewnętrznie sprzeczne: wg cioci Wikipedii, obiektywizm to „stanowisko filozoficzne głoszące, że przedmiot poznania istnieje poza podmiotem poznającym i niezależnie od niego. Bezstronność, postawa badawcza wolna od przesądów i uprzedzeń"; tłumacząc z polskiego «na nasze», obiektywizm zakłada odsunięcie na bok naszych odczuć, czy też 'przesądów i uprzedzeń' i przyjęcie bezstronnego stanowiska. Dywagacje na temat tego, czy przyjęcie takiej postawy jest w ogóle możliwe zostawmy jednak na później. Opinia natomiast, z definicji, nie może być obiektywna: opinie wydają jednostki lub grupy kierując się przekonaniem o czymś lub wyrażając pogląd na jakiś temat. Opinia zawsze jest (i będzie) własna, indywidualna, a więc i subiektywna: stosowanie przymiotnika «obiektywna» w odniesieniu do opinii zwyczajnie nie ma sensu. Z drugiej strony wyrażenie «subiektywna opinia» też jest niepoprawne: to pleonazm, czyli masło maślane; właśnie dlatego, że opinia jest subiektywna.

Druga sprawa: po co komu «obiektywne opinie»? W jakim celu miałyby one istnieć? Przecież prosimy o wyrażenie opinii chcąc poznać zdanie drugiej osoby. Chcemy wysłuchać, co ta konkretna osoba ma do powiedzenia w danym temacie, jaki jest jej pogląd, odczucia itd. Chcemy wysłuchać... No właśnie, opinii tej osoby. Skąd więc zapotrzebowanie na «obiektywne» opinie?

Kompletnym absurdem jest proszenie różnych instytucji i marek (no names, please) o wyrażenie przez klienta "własnej i obiektywnej opinii" (sic!). Różni wariaci piszą w internetach, że obiektywna opinia, to opinia ogółu lub grupy osób. Z definicji wyżej wiemy, że obiektywizm zakłada przyjęcie bezstronnego stanowiska. Na jak wielu płaszczyznach zatem stwierdzenie «własna i obiektywna opinia» jest niepoprawne i wewnętrznie sprzeczne? Zgadnijcie sami.

Dziś jednak nie o tym. Dzisiaj chciałbym udowodnić ci, że coś takiego jak «obiektywność» w ogóle nie istnieje—to zjawisko nie występujące w przyrodzie. Ale żeby nie być gołosłownym, na poparcie swojej tezy mam

 

TROCHĘ TEORII

 

Pisząc swoją pracę dyplomową numer jeden, miałem szczęście natrafić na temat, który naprawdę mnie zainteresował. Choć z początku zawiła i trudna do ogarnięcia, lingwistyka kognitywna okazała się być fascynującą dziedziną i poruszanie się w jej obszarze przy pisaniu pracy było interesującym wyzwaniem. Cała kognitywistyka, poruszająca się w obszarach języka, psychologii czy nawet sztucznej inteligencji, jest ciekawa. Bada ona sposób, w jaki działają nasze zmysły i mózg, i jak to wszystko jest ze sobą powiązane. Na potrzeby tego tekstu wykorzystam jeden z wniosków, do jakich doszli kognitywiści językowi.

Aby pokazać ci, że obiektywność/obiektywizm tak naprawdę nie istnieje, posłużę się teorią ucieleśnionego poznania (oryg. embodied cognition theory). Brzmi strasznie, i pewnie nie do końca zrozumiale, ale już spieszę z wyjaśnieniami. Otóż teoria posiada dwa aspekty:

 

1. Sposób, w jaki nasze ciało jest zbudowane wpływa na nasze postrzeganie świata.

2. Nasze cielesne doświadczenia kształtują to, w jaki sposób postrzegamy rzeczywistość.

 

I co, lepiej? Zakładam, że niewiele (mi zrozumienie tej teorii zajęło jakieś dwa tygodnie, więc spokojnie), dlatego spróbuję to maksymalnie uprościć. Jeśli chodzi o aspekt pierwszy, myślę że to całkiem jasne: budowa naszego ciała, czyli wzrost, waga a także kolor skóry czy cechy etniczne, ma wpływa na to, jak widzimy i odbieramy otaczający nas świat. Proste. Aspekt drugi mówi o tym, że nasze cielesne doświadczenia, a zatem suma wspomnień i doznań (obrazów, zapachów itd., które zarejestrował nasz mózg) jakich doświadczyliśmy w ciągu całego swojego życia decyduje o tym, jak postrzegamy rzeczywistość. Bułka z masłem. Skończmy więc z teorią i skupmy się na praktyce.

 

TEORIA VS. PRAKTYKA

 

Zacznijmy od aspektu pierwszego. Należę do osób o wzroście trochę powyżej średniej. Z tego względu, jak dotąd żaden z pociągów nie zaoferował mi wystarczająco miejsca na nogi. Osoba niższa, a co za tym idzie o krótszych odnóżach, z całą pewnością nie będzie miała takiego problemu. Jeśli więc PKP przeprowadzałoby jakąś ankietę wśród swoich klientów, ja w rubryce «Uwagi» wpisałbym: „mało miejsca na nogi”. Ta druga osoba nie. A więc przez to, że różnimy się budową ciała (wzrost) nasza percepcja rzeczywistości, w tym wypadku miejsc siedzących w pociągach, różni się. Co to ma wspólnego z obiektywnością? Ano to, że przy wydawaniu opinii nie myślimy o budowie naszego ciała. Bazując na wcześniejszym przykładzie, jeśli zostałbym poproszony o «obiektywną» ocenę komfortu podróży wspomniałbym o tym, że fotele nie oferują wystarczająco miejsca na nogi. Ktoś inny, o aparycji zapaśnika sumo stwierdziłby, że przejścia między siedzeniami są za wąskie—itd. Biorąc pod uwagę to, że każdy z nas zbudowany jest inaczej, czy kiedykolwiek możemy mówić o obiektywności?

Przejdźmy do aspektu numer dwa: tego, w jaki sposób nasze cielesne doświadczenia kształtują postrzeganą rzeczywistość. Wyobraź sobie taką sytuację: jako dziennikarz zostajesz poproszony o napisanie «obiektywnego» artykułu na temat nowego parku rozrywki. Twój redaktor nie wie jednak, że w dzieciństwie, w jednym z takich parków przeżyłeś najgorszy dzień swojego życia. Kolejki były za szybkie, po lodach i wacie cukrowej rzygałeś dalej niż widziałeś, a klaun przeraził cię tak bardzo, że musiałeś wykonać walk of shame do toalety w celu wysuszenia gaci. Czy teraz, kilkanaście lat później, jesteś w stanie zachować obiektywność? Czy kolejki nie będą wydawać się niebezpieczne, lody mdlące i zbyt słodkie, a klaun nie będzie jakimś odstraszającym dziwakiem? Podświadomie więc, bazując na wspomnieniach i doświadczeniach, uznasz, że nowy park rozrywki nie jest fajny. I to tyle jeśli chodzi o «obiektywny» artykuł.

Na zajęciach z lingwistyki kognitywnej, aby dowieść prawdziwości teorii ucieleśnionego poznania, przeprowadziliśmy mały eksperyment. Do zadania wyznaczone zostały dwie osoby: podczas gdy jedna z nich opuściła salę, ta, która w niej została, miała podejść do okna i wymienić trzy rzeczy, które widzi. Kiedy to zrobiła, do sali weszła druga osoba i została poproszona o to samo. Zgadnij, co się stało? Osoby te wskazały na trzy różne rzeczy. Stało się tak dlatego, że były to dwie różne osoby—o innej budowie ciała i odmiennych, nagromadzonych przez życie doświadczeniach. I jak tu wybrać obiektywny opis tego, co jest za oknem, skoro na dwadzieścia osób w sali będzie dwadzieścia różnych opisów?

 

———

 

Dlatego właśnie uważam, że obiektywność nie istnieje. To, w jaki sposób nasze ciało jest zbudowane oraz suma naszych cielesnych doświadczeń ma wpływ na nasze postrzeganie świata. Nie ma dwóch identycznych osób, o dokładnie takim samym życiorysie, co do minuty—nie może więc być mowy o obiektywności. Za każdym razem więc, kiedy słowa wydobywają się z naszych ust, obiektywnie istniejąca rzeczywistość zamienia się w subiektywny jej opis. Można dowieść czegoś na podstawie badań i stwierdzić fakt, jak np. woda wrze w 100 stopniach Celsjusza, co będzie obiektywnym stwierdzeniem. Natomiast każdy opis, relacja, ocena, a zwłaszcza opinia, zawsze i w każdym przypadku będą subiektywne. Czyż świat nie wydaje się być teraz piękniejszym miejscem?

A teraz najważniejsze: w każdym tekście na tym blogu, obojętnie czego by nie dotyczył, przeczytasz moją opinię, mój pogląd i usłyszysz moje zdanie. Jest to sposób, w jaki ja widzę rzeczywistość i nie musi się on pokrywać ze sposobem, w jaki rzeczywistość widzą inni. A zwłaszcza ty. Jeśli czujesz potrzebę wyrażenia swojego zdania, masz możliwość zrobienia tego w komentarzach. Zrób to, z zachowaniem zasad pisowni i kultury osobistej, a być może wywiąże się z tego ciekawa dyskusja. Jeśli jednak twój komentarz będzie obraźliwy, a ja poczuję się nim urażony, zostanie skasowany a ty już nigdy więcej nie zamieścisz komentarza na moim blogu.

Miłego dnia!