Okaż szacunek

Dlaczego w Polsce nie szanuje się pracy innych?

 

Jestem 56 letnim pracownikiem służb komunalnych miasta. Zakład meblarski, w którym jako kierownik przepracowałem prawie dwie dekady, splajtował kilka lat temu z związku z nieodpowiednią polityką państwa. Kryzys najmocniej dotknął zwykłych obywateli, ja sam długo szukałem pracy bezskutecznie. Zatrudniłem się w służbach komunalnych, bo akurat taką ofertę mi złożono. Praca jest ciężka, w niektóre dni spędzam w niej nawet 12 godzin, jednak cieszę się, że nie jestem bezrobotny. Ludzie szanują mnie i moją pracę: przechodząc, pozdrawiają krótkim „dzień dobry”; czasami wpadnę na znajomego, który zapyta, co słychać. Od czasu do czasu moje dzieci, wracając ze szkoły, przyjdą do mnie się przywitać. Wiadomo: nie jest praca moich marzeń, a i pensja ledwie starcza na to, by utrzymać rodzinę, ale mam szacunek do tego, co robię. Wiem też, że moja praca spotyka się z szacunkiem innych.

 

 

Jestem 56 letnią sprzątaczką. Przez 25 lat pracowałam w państwowym zakładzie tekstylnym jako szwaczka, jednak ponad dekadę temu firma ogłosiła bankructwo. Długo pozostawałam na bezrobociu nie mogąc znaleźć pracy w swoim zawodzie. W końcu, zmuszona okolicznościami, przyjęłam posadę sprzątaczki. Pracuję pięć dni w tygodniu, od szóstej rano do trzeciej po południu za minimalną płacę krajową. Pieniądze, razem z pensją męża, ledwo wystarczają nam na utrzymanie rodziny, ale mimo to pracuję sumiennie i rzetelnie. Dbam o czystość na korytarzach i w klasach, myję podłogi, podlewam kwiatki. Często spotykam się z brakiem szacunku. Na szkolnym skwerku, mimo tego że dokoła rozstawione są kosze, po każdej przerwie muszę sprzątać masę śmieci zalegającą ziemię i ławki. W toaletach papier rozrzucany jest po całej podłodze. Uczniowie, widząc mnie przy pracy, nie powiedzą nawet dzień dobry. Własne dzieci wstydzą się do mnie odezwać na przerwie.

 

PRAWDZIWA HISTORIA

 

No, może nie do końca: postacie są zmyślone. To znaczy widziałem osoby, do których te krótkie życiorysy mogłyby pasować, ale reszta to tylko moja interpretacja. To ja przyprawiłem ich bezimiennym twarzom te historie. I o ile historie to kwestia drugorzędna, ważne jest to, gdzie zaobserwowałem osoby, które zainspirowały mnie do ich napisania. A były to odpowiednio: Hiszpania i Polska.

Pamiętam dobrze, jak siedziałem na ławce w parku ciesząc się przyjemnym ciepłem hiszpańskiego słońca i świeżutką pomarańczą. Nieopodal pan w uniformie służb komunalnych podcinał gałązki drzewa, które nie zostawiały spacerującym ludziom wystarczającej ilości miejsca nad głową, by mogli swobodnie przejść. Pan pracował bardzo sumiennie, a po ukończeniu pracy sprawdził, czy została wykonana należycie i posprzątał dokładnie zalegające na ziemi gałązki. Przechodzący obok niego ludzie pozdrawiali go skinieniem głowy bądź też dźwięcznym buenos dias. Pan nucił sobie coś pod nosem z wyrazem zadowolenia na twarzy.

 

W POLSCE NIE SZANUJE SIĘ PRACY INNYCH

 

Historię sprzątaczki zaobserwowałem kilka miesięcy temu. Czekając na autobus, usiadłem na ławce na małym skwerku nie mając pojęcia, że przynależy on do sąsiadującego z przystankiem liceum. Chwilę później przyszła sprzątaczka i zabrała się za zamiatanie zalegających wokół ławek kiepów, kiedy nagle ze szkoły wysypali się uczniowie. Nie zwracając najmniejszej uwagi na to, że pani pracuje, zapalili papierosy i oblegli pozostałe ławki. Żaden nie powiedział «dzień dobry», żaden nie usunął się widząc, że sprzątaczka chciałaby pozamiatać zajmowane przez nich miejsce. Prośby o przesunięcie się kwitowali głupkowatym śmiechem i niechętnie robili jej miejsce. Cała sytuacja trwała jakieś dziesięć minut, po czym pety wylądowały na ziemi, a lic-baza zniknęła.

Bynajmniej nie mam zamiaru krytykować manier licealistów! Powyższy przykład służy jedynie zobrazowaniu hasła znajdującego się w nagłówku: w Polsce nie szanuje się pracy innych. Nie tylko licealiści nie mają szacunku do ludzi wykonujących jakąś pracę; większość ludzi nie odnosi się z szacunkiem do sprzątaczy, pracowników służb komunalnych, śmieciarzy czy kasjerów w sklepach. Niektóre zawody, z niewiadomych przyczyn traktowane są jako mniej godne, w efekcie czego ludzie je wykonujący nie cieszą się zbytnim poważaniem. Co więcej, istnieją profesje, które są przez ludzi pogardzane!

Dam przykład: z czym kojarzy wam się budowlaniec? Założę się, że wasza pierwsza myśl to: niewykształcony, niezbyt inteligentny i nie dbający o higienę osobistą facet harujący na budowie. Przechodząc obok takiego, myślicie: „nie chciało się uczyć, to teraz ma”. Matki ostrzegają swe dzieci: „ucz się Jasiu, bo skończysz jak ten pan”.

 

DLACZEGO TAK JEST?

 

Praca na budowie nie należy do najbardziej szanowanych zawodów, mimo że jest ciężka i wymaga umiejętności oraz praktycznej wiedzy. Najlepsi fachowcy są rozchwytywani, zarabiają duże pieniądze, a i tak łatka brudnego prostaka przylgnęła do tego zawodu na stałe. Sądzę, że tak samo winę za to ponoszą ci, którzy pochopnie generalizują, jak i spora grupa budowlańców, którzy na taką opinię zarabiają.

To samo tyczy się innych zawodów: stereotypowa pani w urzędzie? Ponura zołza, które uważa, że powinniśmy całować ją po stopach za zwrócenie na nas uwagi i zajęcie się naszą sprawą. Pani w dziekanacie? To samo. Niektóre kasjerki w sklepie? Zachowują się tak, jakby odsiadywały tam karę pozbawienia wolności. Nie oznacza to jednak, że każdą z przedstawicielek/przedstawicieli tych profesji powinniśmy traktować jednakowo. Okaż szacunek, wykaż odrobinę uprzejmości i zobacz, z jaką reakcją się to spotka.

Sądzę, że to również my, postronni obserwatorzy i klienci, wpędzamy niektórych w ramy stereotypów. Bo skoro ktoś traktuje mnie jak typową Krysię z wielobranżowego, to dlaczego by, cholera, taką Krysią nie być i nie posługiwać się tylko równoważnikami zdań z grobową miną? Skoro ktoś twierdzi, że jestem typowym Mietkiem z budowy i odwalam fuszerkę, to może właśnie w ten sposób powinienem działać?

Zaobserwowałem również sporą grupę osób, które płacąc komuś za wykonanie usługi czują się od usługodawcy lepsi, ważniejsi. Traktują usługodawcę z pogardą, wysuwają chore żądania i nawet nie silą się na zwykłą, ludzką uprzejmość. WRONG! Płacimy komuś za usługę, gdyż sami nie potrafimy tego zrobić. Szacunek należy się bezwzględnie.

 

„ŻADNA PRACA NIE HAŃBI”

 

Tak samo jak każda praca, niezależnie od stopnia zaawansowania i statusu w społeczeństwie, zasługuje na szacunek. Śmieciarz, wywożący odpady, byś nie musiał tego robić ty, zasługuje na szacunek. Sprzątaczka, która dba o czystość miejsca, w którym przebywasz, zasługuje na szacunek. Panowie sprzątający park, byś mógł się nim cieszyć, zasługują na szacunek. Kasjerka w sklepie zasługuje na szacunek. Kierowca autobusu zasługuje na szacunek.

Na «zachodzie», robotnikom budowy ustępuje się miejsca w kolejce w sklepie, by jak najszybciej mogli zrobić zakupy i odpocząć na przerwie, na którą zasłużyli. Fachowcy cieszą się poważaniem, bo posiadają umiejętności i wiedzę, których większości ludzi brak. W społeczeństwach zachodnich pracowników fizycznych darzy się szacunkiem, bo coraz mniej ludzi chce taką pracą podejmować. Równocześnie, coraz mniej ludzi potrafi dobrze wykonać pracę wymagającą specjalistycznych umiejętności, więc ci najlepsi są rozchwytywani i dobrze opłacani. To ludzie chcą, by ci specjaliści dla nich pracowali; oni nie muszą się bić o klientów.

Do ludzi dbających o porządek w miejscach publicznych powinno się odnosić z uprzejmością, powinno się szanować ich pracę. Pamiętam, że obserwując wyżej opisaną sytuację w Hiszpanii, ja sam uśmiechnąłem się na taki widok. Pomyślcie, jak musiał poczuć się ten facet?

Bo nie ma nic gorszego niż brak szacunku za coś, co robimy dla innych.

 

 

 

 

Okaż szacunek. Powiedz „dzień dobry”, „do widzenia”. Podziękuj, uśmiechnij się. Ciebie kosztuje to napięcie kilku mięśni twarzy i ruszenie strun głosowych. Dla tej osoby to miły akcent w kolejnym gównianym dniu w pracy.