Tylko jedno PYTANIE

Wielu z was wciąż nie wie, dokąd zmierza. Wystarczy, że odpowiecie sobie na to jedno pytanie.

 

Każdy z nas w pewnym momencie życia staje na rozdrożu. Widzimy przed sobą wiele ścieżek, które wiją się w głąb nieznanego nam lądu, a na ich końcach możemy dostrzec obrazy samych siebie. W zależności od tego, którą z dróg wybierzemy, obraz będzie przedstawiał inną postać: mnie-znanego piłkarza, pozującego przed tłumem fotoreporterów w drogim garniturze i piękną żoną-modelką przy boku; mnie-bogatego przedsiębiorcę, podpisującego kolejny lukratywny kontrakt, który przyniesie mi mnóstwo kasy; mnie- dobrego ojca, wiodącego spokojne życie u boku swojej rodziny.

Chociaż każdy na końcu swoich ścieżek widzi kogoś innego, to w gruncie rzeczy wszystkie te obrazy namalowane są na tym samym płótnie. Zadajemy sobie pytanie: czego chcę od życia? A później okazuje się, już po odsunięciu na bok fantazji, że nasze odpowiedzi niewiele się od siebie różnią: żyć szczęśliwie, mieć pieniądze, być zdrowym. Część będzie chciała założyć rodzinę; inni marzą o własnym domu. Jeszcze inni będą woleli skupić się na własnej karierze. Pytając samych siebie, jakie mam oczekiwania wobec życia, mamy nadzieję poznać odpowiedź, która pomoże nam wybrać jedną z wielu ścieżek przed nami. Nie wiemy jednego: zadajemy niewłaściwe pytanie.

Ci mądrzejsi krzykną teraz: jak już wiem «co», to pozostaje kwestia «jak»; jak sięgnąć po to, czego chcę od życia? I sporo w tym racji, bo żeby to «coś» osiągnąć, nie wystarczy o tym pomyśleć. «To» nie wyskoczy nam nagle z rękawa. Tyle, że bardzo często nie wiemy «jak». Czy wiesz, jak być szczęśliwym? Czy wiesz, jak zarobić dużo pieniędzy? Czy potrafisz powiedzieć mi, jak zostać znanym piłkarzem w drogim garniturze? Możesz sypnąć mi jakąś błyskotliwą poradą w stylu „żeby zarobić dużo pieniędzy trzeba ciężko pracować”, ale taka odpowiedź do niczego nas nie zaprowadzi. Nawet jak rozpisałbyś mi krok po kroku, jak te pieniądze zarobić, to nie na wiele by mi się to zdało.

Bo dużo ważniejsze jest

 

ILE

 

Pytanie, które pomoże ci w podjęciu takich życiowych decyzji powinno brzmieć: ile? Ile jestem zdolny poświęcić, aby to osiągnąć?

Każdy z nas chciałby zarabiać dużo pieniędzy. Cokolwiek by nie mówić o forsie, prawda jest taka, że im grubszy masz portfel, tym wyższą jakość życia jesteś w stanie sobie zapewnić. Każdy marzy o fajnym mieszkaniu, dobrym samochodzie i wakacjach w tropikach dwa razy w roku. I nie ma w tym absolutnie nic złego. Nie każdy jednak jest gotów poświęcić długie lata na zdobycie wykształcenia i umiejętności pozwalających znaleźć dobrze płatną pracę. Na mozolne budowanie kariery, kiedy już się taką pracę znajdzie. Na zapierdalanie po szesnaście godzin dziennie, sześć dni w tygodniu; na niedziele, które zamiast spędzać z rodziną, tracisz na zastanawianie się nad tym co do zrobienia jest w poniedziałek. A musisz być na to gotowy.

Wielu chciałoby prowadzić własny biznes dający niezależność finansową. A już najlepiej, jakby ten biznes okazał się samoczynnie napędzającą się machiną, która od nas wymaga jedynie odbierania kolejnych smsów informujących o nowym przypływie gotówki na koncie. Ale tylko nieliczni są w stanie podejmować ryzykowne decyzje biznesowe, mogące w jednej chwili zaprzepaścić lata pracy. Zaledwie kilkoro będzie uczyć się na błędach i wprowadzać nowe rozwiązania, zamiast zwinąć cały biznes w cholerę i poszukać «bezpiecznej» pracy na etacie. Tylko jednostki będą świadome tego, że budowanie marki wymaga czasu, a na rezultaty będzie trzeba zaczekać nawet kilka lat.

Zarabianie dużych pieniędzy, prowadzenie własnej działalności czy też zdobycie niezależności finansowej wymagają poświęcenia i wysiłku. Takie rzeczy nie dzieją się samoistnie w przeciągu jednej, magicznej nocy. Wręcz przeciwnie; droga do nich prowadząca to często bardzo długi i wymagający ciężkiej pracy proces. Pożądanie samego rezultatu na nic się nie zda; liczy się to, jak bardzo chcemy samego procesu.

 

Pozytywne aspekty zarabiania dużych pieniędzy czy prowadzenia własnej firmy są wypadkową tego, jak radzimy sobie z negatywnymi aspektami tych sytuacji

 

A negatywów jest mnóstwo: długie godziny spędzane w pracy, brak czasu dla rodziny i znajomych, brak czasu nawet dla samego siebie. Czy tego właśnie chcesz? Nie móc spotkać się z rodziną, bo czeka na ciebie kolejny raport do napisania? Kolejne spotkanie, do którego musisz się przygotować? Musisz tego chcieć, jeśli pragniesz milionów na koncie.

Ludzie marzą o związku idealnym. Chcą spotkać «tego jedynego/tą jedyną», a później spędzić ze sobą resztę życia kochając się jak szaleńcy i wiodąc pozbawione kłótni i problemów życie. Zgadnijcie co? Tak się nigdy nie stanie. Nie będzie tak, że pierwsza-lepsza napotkana osoba okaże się partnerem doskonałym. Taki gatunek nie istnieje. Udany związek tworzy się, nieustannie nad nim pracując. Udany związek to również trudne rozmowy i «ciche dni». To kłótnie, czas oraz energia weń zainwestowane. To długie lata poznawania się i docierania się. Każdy marzy o błogim rezultacie, a nikt nie myśli o cierpieniu, którego będzie wymagać jego osiągnięcie. Chcąc idealnego związku, musisz chcieć kłótni i trudnych rozmów.

Niektórzy mówią: „jeśli tylko czegoś bardzo pragniesz, możesz to osiągnąć”. Gówno prawda. To nie «chcenie» czegoś sprawia, że osiągamy sukces. Nie wystarczy czegoś chcieć; trzeba być świadom kosztów, jakie się poniesie zmierzając do celu. Trzeba te koszty zaakceptować i chcieć je ponieść. W życiu nie ma nic za darmo. Banalne, ale prawdziwe.

Nikt nigdy nie wyrzeźbił swojego ciała na bóstwo, bo po prostu tego chciał.

 

Nikt nigdy nie stworzył popularnego bloga, nie napisawszy setek tekstów.

 

Arnold Schwarzenegger, nim zyskał tytuł kulturysty wszech czasów i został okrzyknięty najlepiej zbudowanym mężczyzną w historii, spędzał na siłowni od czterech do sześciu godzin dziennie. Wiedział, że droga na szczyt to lata przygotowań i rozumiał, że to właśnie trening jest istotą jego marzenia; nie podium na konkursie Mr. Olympia. On chciał ciężko pracować na swój sukces. Rezultat był jeszcze daleko z tyłu głowy.

Ja marzyłem kiedyś by zostać profesjonalnym piłkarzem. Kochałem grać w piłkę i jako dziecko spędzałem na boisku całe dnie. Później zapisałem się do kilku półprofesjonalnych klubów, by móc grać «na serio». Zaczęły się treningi, wyjazdy na mecze i turnieje, i ani się obejrzałem sport, któremu miałem zamiar poświęcić resztę życia, stał się dla mnie czymś stresującym. Granie pod presją trenera i kolegów z drużyny już nie sprawiało mi frajdy; wręcz przeciwnie, z każdym meczem czułem się coraz gorzej. W końcu przestałem trenować i grać w drużynie, ale dopiero później zrozumiałem, co się tak naprawdę stało.

Bycie profesjonalnym piłkarzem zdefiniowałem jako zarabianie fury kasy i jeżdżenie szybkimi samochodami. Nie wziąłem pod uwagę lat treningów, tysięcy rozegranych meczy, setek kontuzji i innych nieprzyjemnych rzeczy, które idą z tym w parze. Moim marzeniem było «zostanie» piłkarzem—tak w jednej chwili, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wcale nie chciałem wylewać siódmych potów na treningach i meczach, nie byłem gotów poświęcić się graniu. Teraz wiem, że moim marzeniem nie było zostanie piłkarzem.

 

Ludzie pragną sukcesu, ale rzadko kiedy świadomi są trudnej drogi do niego prowadzącej.

 

Jeśli chcesz mieć ciało jak trenerzy personalni, których fanpejdże obserwujesz na facebooku, to musisz chcieć pocić się na siłowni jak oni. Jeśli chcesz być jak Cristiano Ronaldo, to musisz przygotować się na długie lata treningów i ciężkiej pracy, którą on wykonał zanim trafił na szczyt. Jeśli chcesz stworzyć popularnego bloga, to musisz chcieć ślęczeć nad kolejnym tekstem, podczas gdy twoi znajomi pójdą na imprezę.

Prawda jest taka, że chcemy rezultatów, a nie myślimy o kosztach. Chcemy zwycięstwa, choć nawet nie myślimy o walce. Marzymy o mecie, a nie jesteśmy gotowi stanąć na starcie. Niestety, ale nie na tym polega życie.

Jeśli kolejny rok marzysz o zrobieniu czegoś, co od dawna zamierzałeś zrobić, a do tej pory nie udało ci się tego zrealizować, to tak naprawdę wcale tego nie chcesz. Podoba ci się «marzenie» o tym; niekoniecznie realizacja. Nie jesteś w stanie zaakceptować tego, ile będziesz musiał poświęcić, i właśnie to cię wstrzymuje.

Zakładając ten blog wiedziałem, że nie będzie łatwo. Zdawałem sobie sprawę, z czym to się wiąże i po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw (a zajęło mi to ponad dwa lata!), zdecydowałem, że chcę to robić.

Chcę ślęczeć nad tekstem, podczas gdy moi znajomi będą bawić się beze mnie.

Chcę wysłuchiwać docinków ze strony rodziny i znajomych, i później bić się z myślami, czy to oni nie mają racji.

Chcę się uczyć, analizować, wyciągać wnioski i próbować nowych rozwiązań.

Chcę pisać, mimo że teraz czyta mnie zaledwie garstka. I nikt nie jest w stanie zagwarantować mi, że to się kiedyś zmieni.

 

 

To, co jesteś zdolny poświęcić aby osiągnąć cel jest miarę tego, czy kiedykolwiek będzie ci dane go osiągnąć.

 

 

 

———

 

 

 

Ja już odpowiedziałem. A Ty?